Reklama

Pieniądze na szkołę wyda uczeń

Młodzież wybierze pomysł, zapłaci za realizację i rozliczy się z funduszy. W Szczecinie ruszył niecodzienny projekt

Aktualizacja: 13.02.2012 12:18 Publikacja: 13.02.2012 01:59

Pieniądze na szkołę wyda uczeń

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Szkoły nie walczą z biernością uczniów, nie uczą ich współdziałania, a wybierany corocznie samorząd szkolny to często fikcja. Chce to zmienić szczecińskie stowarzyszenie POLITES. Przygotowało projekt, w którym uczniowie dostaną kilka tysięcy złotych i sami zdecydują, co za nie zrobić dla szkoły. Potem ze środków się rozliczą.

W szczecińskim Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 1 eksperyment ruszył w weekend. Uczniowie wydelegowani przez swoje klasy pojechali na szkolenie. Potem młodzież wybierze szkolny parlament, który przyjmie i rozpatrzy pomysły, jak zagospodarować pieniądze.

Projekt został zaczerpnięty z Niemiec. – Widzieliśmy, jak świetnie działa to tam nawet w szkole podstawowej. Byliśmy w szoku, bo uczniowie zaplanowali zrobienie placu zabaw. Wymyślili koncepcję, zatrudnili architekta, uczestniczyli w budowie i rozliczyli się z przekazanych im pieniędzy – wylicza

Anna Graczyk-Osowska ze stowarzyszenia POLITES. Jeśli eksperyment się sprawdzi, być może stowarzyszenie wejdzie z nim także do innych szkół.

Pieniądze na projekt pochodzą z Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, która dysponuje funduszami z UE. Dołożyć mają się też rada rodziców i szkoła.

Reklama
Reklama

Jeśli uczniowie źle wydadzą pieniądze, to trudno. To ma być ich decyzja - Sławomir Muzioł, autor projektu

– Zainteresowanie projektem było bardzo duże – mówi „Rz" Kinga Jankowska, dyrektorka szkoły. – Entuzjazm wykazali także rodzice. Sami zaproponowali, że dołożą pieniądze z funduszu rady rodziców.

Sławomir Muzioł, autor projektu, nauczyciel i trener, członek fundacji POLITES, dodaje, że dla młodych to lekcja demokracji. – Będą się musieli nauczyć dyskutować, współpracować i podejmować decyzje. Jeśli źle wydadzą pieniądze, to trudno. To ma być ich decyzja – podkreśla.

Szczeciński eksperyment chwali Urszula Sajewicz-Radtke, psycholog rozwojowy z sopockiego wydziału SWPS. – Nasze społeczeństwo jest nieobywatelskie. Umarła nasza wspólnotowość. Nie chcemy robić niczego chociażby dla naszego podwórka czy najbliższej okolicy. Takie projekty jak ten ze Szczecina mogą wpłynąć na zmianę postaw u młodzieży. Warto by je wprowadzić także w innych szkołach – zauważą. Dodaje, że rolę w aktywizacji młodych ludzi powinny odgrywać szkolne samorządy, ale zwykle niewiele z tego wychodzi. – Brakuje liderów, nauczycieli, którzy pokazaliby, że współdziałanie przynosi korzyści.

– Szkoły nie walczą z biernością młodych ludzi. Rodzice i nauczyciele wszystko za nich robią. Samorząd szkolny to często fasada. Nie może za wiele zrobić, bo nie ma żadnych narzędzi – przyznaje Muzioł.

– W naszym projekcie narzędziem są pieniądze. Młodzież po prostu musi je wydać.

Reklama
Reklama

Przy okazji uczniowie nauczą się gospodarować funduszami, będą musieli przedstawić bilans i faktury. – Ekonomiczną edukację trzeba zaczynać już w młodym wieku. Dzieci muszą wiedzieć, że pieniądze nie biorą się ze ściany, czyli z bankomatu – mówi „Rz" Marcin Dąbrowski, szef Ekonomicznego Uniwersytetu Dziecięcego, który przy wsparciu NBP organizuje zajęcia o pieniądzu i ekonomii dla uczniów podstawówek i gimnazjów. – Warto dzieci przekonywać, że ekonomii nie należy się bać. Dzięki temu młode pokolenie będzie bardziej przedsiębiorcze.

Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Edukacja
Komisja Etyki Reklamy: Zniżki w sklepach za oceny na świadectwie to nieetyczne praktyki
Edukacja
Historia tak, pierniki nie – sprawdziliśmy, które wycieczki wyeliminowały tzw. godziny basiowe
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama