Chodzi o koncepcję przygotowaną przez resort edukacji. Zgodnie z nią od 2015 r. uczniowie w ramach przedmiotów dodatkowych nie mogliby już w części ustnej zdawać egzaminu z języków mniejszości narodowych i etnicznych oraz języków regionalnych.
Taką możliwość mają nieprzerwanie od 2005 r. Propozycja spotkała się z bardzo ostrą krytyką w ramach konsultacji społecznych oraz uzgodnień międzyresortowych.
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji napisało wprost, że „rozwiązanie takie stoi w sprzeczności z konstytucją, która daje mniejszościom narodowym oraz etnicznym takie same prawa". MAiC wskazuje, że narusza one także ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym.
Resort administracji wskazuje także, iż w liceach w roku szkolnym 2011/2012 języka kaszubskiego uczyło się 65 proc. więcej uczniów niż rok wcześniej, a tych uczących się języka łemkowskiego w tym samym czasie przybyło o 82 proc.
Maturalne zmiany według pomysłu MEN naruszyłyby konstytucję
Podobną opinię wydała Komisja Wspólna Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, przypominając, że od 2005 r. obecność języków regionalnych na maturze promowała i podnosiła ich wartość. Członkowie komisji napisali, że propozycja MEN jest niezrozumiała i nieuzasadniona.
– W ramach dyskusji urzędnicy resortu przekonywali, że zmiany podyktowane są rzekomymi oszczędnościami – opowiada nam Danuta Pioch, wiceprezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego oraz nauczycielka języka kaszubskiego.
Podkreśla, że nauka tego języka jest dobrowolna, i że tym bardziej należy doceniać uczniów, którzy mają chęci i poświęcają czas na dodatkową naukę. – Dla każdej mniejszości tacy uczniowie są niezwykle cenni, bo to dzięki nim kultywowana jest tradycja oraz język – dodaje Pioch.
Po takiej krytyce MEN ze zmian się wycofało. W piśmie do resortu administracji wiceszefowa MEN Joanna Berdzik pisze, że absolwenci nadal będą mieli możliwość zdawania języków mniejszości narodowych i etnicznych oraz języków regionalnych jako przedmiotu dodatkowego w części zarówno pisemnej, jak i ustnej. Zgodnie z zapowiedziami nowe rozporządzenie w sprawie matur ma zostać podpisane jeszcze w tym miesiącu.
Legislacyjny chaos w MEN
Niedopracowane rozporządzenie w sprawie matur to nie pierwszy dowód kłopotów MEN z tworzeniem przepisów. Spektakularnym tego przykładem jest tzw. ustawa przedszkolna. Rząd wyrzucił do kosza projekt, który miał wprowadzić budżetowe finansowanie przedszkoli, i kazał resortowi Krystyny Szumilas napisać go od początku. Tym samym rodzice nie będą od września tego roku płacić mniej za przedszkola, a samorządy nie dostaną na ten cel pieniędzy z budżetu państwa, choć wielokrotnie obiecywali to i MEN, i sam premier.
Obie sprawy – przedszkoli i matur – mają wspólny mianownik. Osobą odpowiedzialną za ich prowadzenie jest najbliższy współpracownik minister Szumilas – wiceszefowa MEN Joanna Berdzik. Jej nazwisko przewijało się także w aferze z konkursem na e-podręcznik. Po publikacjach „Rz" konkurs został unieważniony, a Berdzik odsunięto od zadań związanych z cyfryzacją szkół.
—ag