Reklama

Urzędy chcą świecić przykładem

Administracja państwowa otwiera się na pracowników z dziećmi i urządza dla nich specjalne pokoje do pracy.

Do niedawna na ułatwienie godzenia obowiązków rodzinnych z zawodowymi mogli liczyć w zasadzie tylko pracownicy dużych zachodnich firm. Dziś pod wpływem dyskusji o kiepskiej sytuacji demograficznej Polski i grożącym załamaniu systemu emerytalnego coraz więcej pracodawców zaczyna rozumieć, że wychowanie dziecka nie stoi w sprzeczności z wysoką jakości świadczonej pracy.

Rozwiązania prorodzinne zaczynają się pojawiać także w urzędach, które do tej pory były postrzegane jako miejsca nieprzyjazne matkom.

Do pracy z dzieckiem

W sierpniu na otworzenie specjalnego pokoju do pracy dla rodziców, którzy muszą zabrać swoje dziecko do pracy, zdecydowało się Ministerstwo Pracy. Mogą z niego korzystać ci pracownicy, którzy nie mają z kim zostawić dziecka i muszą zabrać je ze sobą do pracy w sytuacji, gdy np. nagle zostanie zamknięte przedszkole.

– Pokój wyposażony jest w biurko z komputerem i drukarką, przy którym może pracować rodzic oraz w stoliczek, książeczki i zabawki dla dzieci – mówi Patrycja Kosińska, dyrektor Biura Ministra w MPiPS. – Mamy także łóżeczko, które w razie potrzeby może posłużyć za kojec oraz przewijak – dodaje.

Pokój będzie dostępny także dla kobiet w ciąży, które w trakcie dnia pracy będą chciały odpocząć, oraz matek, którym przyniesiono dziecko do karmienia. Jak tłumaczy szef resortu pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, uruchamiając taki pokój, chcieli dać sygnał swoim pracownikom, że nie muszą obawiać się ani zajścia w ciążę ani tego, że ich zobowiązania rodzinne zostaną źle odebrane przez przełożonych.

Reklama
Reklama

– Same suche ustawy nie wystarczą, trzeba też pokazać, w jaki sposób można te rozwiązania wprowadzić w życie – tłumaczy minister i dodaje, że będzie namawiał na tworzenie takich specjalnych stref dla rodziców z dziećmi w zakładach ubezpieczeń społecznych i w urzędach pracy. – To są miejsca, gdzie często przychodzą młodzi rodzice i dlatego powinny tam się znaleźć specjalne, przystosowane do ich potrzeb pomieszczenia – mówi minister.

– To fantastyczne rozwiązanie. Może wreszcie matki karmiące nie będą musiały ukrywać się z laktatorami w toalecie. To naprawdę nic przyjemnego – chwali inicjatywę była wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak, która podczas pracy w resorcie urodziła dziecko. – Do tej pory w administracji nie patrzyło się życzliwie na matki i cieszę się, że powoli zaczyna się to zmieniać – mówi.

Resort pracy nie jest jednak jedyną placówką, w której takie pokoje dla rodziców funkcjonują. Podobne można także znaleźć w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Urzędzie Komunikacji Elektronicznej. Obecnie do jego utworzenia przymierza się także Kancelaria Prezydenta. Jak czytamy w informacji przesłanej do redakcji z biura prasowego, we wrześniu w Kancelarii przeprowadzona zostanie ankieta, w której pracownicy wypowiedzą się, czy chcieliby, aby podobne rozwiązanie funkcjonowało także w ich miejscu pracy. Jeśli większość opowie się za – taki pokój zostanie utworzony.  Problem w tym, że pracownicy niezbyt chętnie z tych rozwiązań korzystają. Jak czytamy w internetowym Serwisie Służby Cywilnej, w resorcie sprawiedliwości w trakcie dwóch lat istnienia pokoju skorzystało z niego zaledwie 68 osób, a w UKE – 32.

– Czasami nie wystarczy samo stworzenie możliwości, ale trzeba także pokazać, że można bez obaw o utratę pracy z nich korzystać. Wielu pracowników może się obawiać, że przychodząc z dzieckiem do pracy, będą postrzegani jako pracownicy z „kłopotami", co oznacza, że będą pierwszymi kandydatami do zwolnienia – tłumaczy Aleksandra Niżyńska, ekspertka Obserwatorium Równości Płci w Instytucie Spraw Publicznych. – Tworzenie miejsc pracy przyjaznych rodzinie wymaga także odpowiedniej informacji i promocji wśród pracowników. Sam pokój do pracy z dzieckiem nie wystarczy – dodaje ekspertka. Pokój dla rodziców to niejedyne rozwiązanie, które chciałby zafundować swoim pracownikom Bronisław Komorowski.

Prorodzinny prezydent

W połowie lipca weszły w życie zmiany regulaminu pracy mające na celu ułatwienie pracownikom Kancelarii Prezydenta godzenia pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi. Oznacza to, że pracownicy opiekujący się dzieckiem lub innym członkiem rodziny wymagającym opieki, mają możliwość dowolnego kształtowania swojego czasu pracy, wydłużając w niektóre dni czas pracy nawet do 12 godzin dziennie. Mogą także swobodnie decydować o godzinie rozpoczęcia pracy oraz zmienić czas pracy na zadaniowy. – Pomysł stworzenia Kancelarii przyjaznej rodzicom wyszedł od naszych pracowników. Szef Kancelarii ogłosił konkurs na pomysły usprawniające pracę i zwyciężył opracowany przez grupę pracowników właśnie ten projekt – opowiada Irena Wóycicka, prezydencka minister.

Karmiące urzędniczki nie będą już zamykały się z laktatorami w toaletach

Reklama
Reklama

Z jej doświadczenia wynika, że tworzenie ułatwień dla rodziców w miejscu pracy nie jest ani szczególnie skomplikowane, ani kosztowne. – Wprowadzając takie rozwiązania w Kancelarii Prezydenta, chcemy po prostu dawać innym dobry przykład – mówi Wóycicka. Dodaje, że właśnie zastanawiają się, w jaki sposób namawiać inne instytucje i prywatne firmy na wprowadzanie podobnych rozwiązań. – Mam wrażenie, że teraz atmosfera staje się przyjaźniejsza rodzinie, więc może być wielu chętnych, którzy będą chcieli skorzystać z naszych doświadczeń.

Najkosztowniejszy jest żłobek

Nieco dalej w swoich prorodzinnych rozwiązaniach poszedł Instytut Badań Edukacyjnych, którego pracownicy mogą korzystać z przyzakładowego żłobka. – Prace nad jego utworzeniem trwały przeszło rok. Dlatego tak długo, że najpierw staraliśmy się o pieniądze na jego utworzenie w konkursie ogłoszonym przez resort pracy, a następnie musieliśmy znaleźć odpowiedni lokal i go zaadaptować. A ponieważ jesteśmy instytucją publiczną, na wszystko trzeba było rozpisywać przetargi – mówi Horacy Dębowski, jeden z pracowników, który pracował przy realizacji tego projektu.

Wysiłek się opłacił. Pracownicy zyskali w pobliżu swojego miejsca pracy (7 minut spacerkiem) placówkę, w której mogą nie tylko zostawić dziecko, ale także mają wpływ na to, kto w żłobku pracuje i jakie zajęcia dodatkowe są organizowane dla ich dzieci. Ważne są także koszty – opłata za pobyt dziecka w żłobku razem z wyżywieniem nie przekracza 650 zł. Obecnie w placówce przebywa piętnaścioro dzieci.

Czas na telepracę

Na prorodzinne rozwiązania stawiają także w regionach. Np. Śląski Urząd Wojewódzki już od kilku lat umożliwia swoim urzędnikom pracę z domu za pośrednictwem Internetu. – W tej chwili z tego rozwiązania korzysta do dziesięciu osób. Są to przeważnie matki, ale też na tej zasadzie świadczy pracę osoba niepełnosprawna – mówi Barbara Piątek ze śląskiego urzędu.

Niestety, nie jest to rozwiązanie dla wszystkich – w ten sposób mogą pracować tylko te osoby, których charakter pracy nie wymaga fizycznej obecności w biurze. I tak są w ten sposób zatrudniane osoby wydające decyzje administracyjne i pracownicy działów prawnych, ale już nie sekretarki czy pracownicy działu kadr.

Pracownicy muszą wykonywać swoje zadania w określonych godzinach – o czasie jej rozpoczęcia i zakończenia świadczy godzina logowania i opuszczenia systemu. W godzinach pracy urzędu muszą być także dostępne pod telefonem.

Reklama
Reklama

Nie jest to jednak traktowane jako niedogodność. – Jak dotąd nie zauważyliśmy, żeby ktoś wchodził w nocy do systemu czy prosił o zmianę godzin pracy – mówi Barbara Piątek.

Czy takie rozwiązania się im opłacają? – Tak, bo od kiedy je wprowadziliśmy, nasze pracownice szybciej i chętniej wracają do pracy po przerwie związanej z urodzeniem dziecka – podsumowuje urzędniczka.

Edukacja
„Pokoloruj drwala” na maturze z matematyki. Mamy komentarz wiceszefowej MEN
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama