Reklama

Szkoła znów zaczyna działać

Badania na obecność koronawirusa pokazały, że wśród nauczycieli i innych pracowników szkół zakażonych jest 2591 osób.

Aktualizacja: 19.01.2021 06:06 Publikacja: 18.01.2021 19:00

Szkoła znów zaczyna działać

Foto: AFP

Choć na obecność koronawirusa, według zapowiedzi Ministerstwa Edukacji i Nauki, miało przebadać się 160 tys. nauczycieli i pracowników administracyjnych szkół, do badań przystąpiło 136 tys. uprawnionych osób. W poniedziałek ministerstwo poinformowało, że zakażonych było ok. 2 proc. To 2591 osób. Wynik ten może jeszcze minimalnie pójść w górę, bo do MEiN nie dotarły jeszcze informacje o testach 2 tys. badanych osób.

– Najchętniej badaniu poddawali się nauczyciele i pracownicy niepedagogiczni w województwach: warmińsko-mazurskim i pomorskim (87 proc.), podkarpackim (85 proc.) i zachodniopomorskim (83 proc.). Najmniej chętnie osoby w województwach opolskim (71 proc.) i podlaskim (72 proc.) – podkreśla rzeczniczka resortu Anna Ostrowska.

Z kolei minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapowiedział, że być może takie akcje będą przeprowadzane częściej. – Nie wykluczamy powtórzenia testów u nauczycieli, którzy wrócili do szkoły. To decyzja wirusologów i epidemiologów. Chciałbym, żeby nauczyciele byli badani często, jeśli tylko będą chcieli.

Zdaniem dr. Pawła Grzesiowskiego, eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z Covid-19, badania nauczycieli pokazały z jednej strony, jak bardzo niedoszacowane są dane dotyczące zakażeń w Polsce, a z drugiej strony, jak wiele jest zakażeń, bo na badania zgłaszali się ludzie, którzy nie mieli żadnych objawów.

– Gdybyśmy przyjęli, że w ciągu tygodnia zakaża się 2 proc. społeczeństwa, to byłoby ponad 500 tys. chorych bezobjawowych. Tymczasem codzienne dane mówią 6–8 tys. zakażonych. Skala niedoszacowania jest więc gigantyczna – tłumaczy ekspert. I dodaje, że gdy badania przesiewowe społeczeństwa przeprowadzała Słowacja, wykazały one tylko 1 proc. zakażonych.

Reklama
Reklama

Paweł Grzesiowski uważa, że w kolejnych tygodniach nauki stacjonarnej, znów może się zgłosić do pracy podobna grupa zakażonych nauczycieli. – Problem jednak w tym, że jeśli od nich zakażą się dzieci i przeniosą wirusa do swoich rodzin, to będziemy mieć wzrost zakażeń podobny do tego, który był na jesieni. Z tym że teraz, z uwagi na zmniejszoną grupę uczniów w szkole, wirus będzie rozprzestrzeniał się wolniej – tłumaczy Grzesiowski. Jego zdaniem jedynym sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa w szkołach są szczepienia nauczycieli połaczone z powtarzanymi badaniami przesiewowymi.

Z naszych informacji wynika, że w kręgach rządowych zastanawiano się nad pomysłem, by zaszczepić nauczycieli szybko. Ale Rada Medyczna stwierdziła, że priorytetem powinny być najbardziej narażone na ciężki przebieg Covid-19 osoby starsze.

Tym bardziej że nasi rozmówcy szacują, że obecnie epidemia w Polsce jest w fazie stabilizacji, szczególnie pod kątem liczby zgonów. Decyzja o przedłużeniu obostrzeń zapadła ze względu na chęć utrzymania tego poziomu stabilizacji, na podstawie obserwacji tego, co dzieje się w innych krajach Europy.

– Chcemy zachować dużą ostrożność. Epidemia jest bardzo nieprzewidywalna. Wiele krajów Europy Zachodniej chciałoby powrotu do takiej formy epidemii jak wiosną. Chociaż i wtedy była bardzo niebezpieczna – mówi nam osoba z kręgów rządowych.

Nie wiadomo też, jak długo w młodszych klasach będzie prowadzona nauka w systemie stacjonarnym. Na razie zdecydowano, że lekcje w takim trybie będą odbywały się do 31 stycznia. Później rząd zdecyduje, co dalej.

Edukacja
Zrobili test „tajemniczego klienta" na polskich uczelniach. Większość oblała
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Edukacja
Komisja Etyki Reklamy: Zniżki w sklepach za oceny na świadectwie to nieetyczne praktyki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama