Szefowa resortu edukacji mówiła, że w ostatnich latach zmniejszono liczbę etatów nauczycieli o 50 tys. ze względu na niż demograficzny. Przy tym zapewniła, że nie będzie zwolnień nauczycieli po wprowadzeniu reformy edukacji jej autorstwa. – Nie dotyczy to nauczycieli, którzy zostali zatrudnieniu na czas określony – mówiła minister Zalewska. - To jest mały procent, ale nie będę podawała teraz liczb.
Minister powiedziała, że przy wprowadzaniu poprzedniej reformy, na mocy której powstały gimnazja, również były protesty. - Była rozpacz nauczycieli liceum po wprowadzeniu gimnazjów – mówiła Zalewska. - 17 lat dyskusji, także z panem Sławomirem Broniarzem, który grzmiał po wprowadzeniu gimnazjów.
Zdaniem szefowej MEN, autorowi poprzedniej reformy, byłemu ministrowi edukacji Mirosławowi Handkemu, szyki pokrzyżowały samorządy, co było jego winą. - Autor reformy nie przewidział jednej rzeczy. Jego zamysłem były gimnazja przy liceach, ale samorządy się na to nie zgodziły, bo groziłoby to im bankructwem – powiedziała minister Zalewska.
Zapewniła, że od lutego toczą się prace i konsultacje na temat podstaw programowych, które zostaną ogłoszone pod koniec listopada. Minister powiedziała, że konsultacje obejmują rozmowy z wydawnictwami, które muszą przygotować odpowiednie podręczniki.
Minister Zalewska stwierdziła jednoznacznie, że obecny system edukacji nie działa, czego dowodem są raporty Najwyższej Izby Kontroli. Jej zdaniem, krytyka opozycji nie ma podstaw. - Proszę polecić opozycji zajrzenie na stronę Instytutu Badań Edukacyjnych, na której można znaleźć wyniki raportów NIK.
- Likwidacja byłaby wtedy, gdybyśmy zamknęli gimnazja i powiedzieli nauczycielom żeby szukali nowej pracy – mówiła Zalewska o różnicach między likwidacją a wygaszaniem. - A wygaszanie to zmienianie jednej struktury w inną.
Minister mówiła, że nigdy w Polsce nie było tak przejrzyście wprowadzanej reformy. Uderzała też w poprzednią reformę twierdząc, że wówczas, nawet gdy przeprowadzano badania, to z nich nie korzystano.
- Musimy przywrócić godność matematyce, chemii, fizyce i historii, bo tych przedmiotów nie ma w nauczaniu ogólnym – mówiła minister Zalewska.
Szefowa MEN została zapytana o film „Smoleńsk”, i o to, czy powinny go oglądać dzieci. - Jestem urzędnikiem państwowym i ja nie zalecam obejrzenia filmu – powiedziała Zalewska. - Ja oceniam film, uważam, że warto go oglądnąć – dodała.
Na koniec prowadzący zapytał o wpadkę sprzed kilku miesięcy, gdy minister wypowiadała się o Pogromie Kieleckim. – Unikałam wtedy odpowiedzi, bo umawiałam się na inny temat – tłumaczyła się minister edukacji.