Czytaj więcej

Duda zawetował Lex Czarnek. "Nie są nam teraz potrzebne kolejne spory"

Nauczanie na odległość będzie miało podstawę ustawową. Tak wynika z przyjętej w czwartek przez Sejm z nowelizacji prawa oświatowego, tzw. lex Czarnek. Na naukę zdalną trzeba będzie przejść, jeśli zajęcia będą zawieszone dłużej niż dwa dni.

Kształcenie na odległość wcale nie będzie oznaczało lekcji przez internet. Równie dobrze nauczyciel zada jakieś prace. Zajęcia mogą mieć formę aktywności określonych przez nauczyciela, potwierdzających zapoznanie się ze wskazanym materiałem lub wykonanie określonych działań.

Szczegółowe warunki organizowania i prowadzenia zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość zostaną określone w rozporządzeniach ministra i statucie przedszkola lub szkoły. W statucie trzeba będzie opisać technologie informacyjno-komunikacyjne wykorzystywane przez nauczycieli w zajęciach, sposób przekazywania uczniom materiałów, warunki bezpiecznego uczestnictwa uczniów w tych zajęciach, mając na uwadze łączenie przemienne kształcenia z użyciem monitorów ekranowych i bez ich użycia.

Czytaj więcej

Prawo oświatowe: Lex Czarnek pod ostrzałem. Krytykuje je nawet Solidarność

Obecnie nauka na odległość jest regulowana wyłącznie rozporządzeniami ministra, co budzi wątpliwości konstytucyjne. Ustawa zasadnicza w art. 70 ust. 1 wskazuje bowiem, że sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.

– Wymagania dotyczące prowadzenia zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość oraz warunki, sposób i tryb organizowania tych zajęć są w mojej ocenie metodą wykonywania obowiązku szkolnego. Kwestie te powinny być więc uregulowane w ustawie – podkreśla Beata Patoleta, adwokatka specjalizująca się w prawie oświatowym.

Nawet prezes Rządowego Centrum Legislacji w uwagach do projektu nowelizacji prawa oświatowego dopominał się, żeby naukę online uregulować ustawowo. Przede wszystkim jednak nowelizacja zwiększa znacznie rolę kuratora oświaty, a za jego pośrednictwem – ministra.

Kurator będzie mógł złożyć wniosek do organu prowadzącego szkołę o odwołanie dyrektora w czasie roku szkolnego bez wypowiedzenia, jeśli ten nie zastosuje się do jego zaleceń.

– Zalecenia mogą dotyczyć każdego aspektu pracy szkoły, a zastrzeżenia bywają ujęte ogólnikowo. Budzi to obawy, że odwołanie dyrektora może nastąpić z dowolnego powodu. Jednocześnie odbiera się uprawnienia organom prowadzącym, bo nawet gdy nie ma ich zgody, nastąpi zmiana na stanowisku dyrektora szkoły. Tak znacząca ingerencja w proces prowadzenia szkoły nie znajduje wystarczającego uzasadnienia – mówi Mirosław Wróblewski, dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego międzynarodowego i europejskiego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. I dodaje, że z doświadczeń RPO wynika, że zalecenia wydane przez kuratorów oświaty bywają trudne do wykonania ze względu na duży stopień ogólności.

Na przykład kurator zalecał „zagwarantować dzieciom i młodzieży prawo do wychowania i opieki, odpowiednich do wieku i osiągniętego rozwoju".

Sami projektodawcy w uzasadnieniu przyznają, że niewykonanie zaleceń przez dyrektorów szkół lub placówek oraz uniemożliwianie przeprowadzenia w szkole lub placówce niepublicznej czynności nadzoru pedagogicznego nie jest częstym zjawiskiem.

Jednocześnie w ustawie przewidziano odebranie wójtom, burmistrzom i prezydentom uprawnień do odwołania dyrektora w przypadkach szczególnie uzasadnionych w czasie roku szkolnego bez wypowiedzenia. Konieczne się stanie uzyskanie pozytywnej opinii kuratora oświaty lub ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego. – Jest to postrzegane jako kolejny dowód na brak zaufania władz centralnych do samorządów – mówi Mirosław Wróblewski.

Ustawa ma wejść w życie 14 dni po ogłoszeniu.

Etap legislacyjny: trafi do Senatu

Opinia dla „Rzeczpospolitej"
prof. Marek Konopczyński, Komitet Nauk Pedagogicznych PAN

Organem prowadzącym szkołę jest samorząd. W latach 90. zdecydowano się na decentralizację oświaty i przekazanie szkół samorządom, co oznacza, że Ministerstwo Edukacji ma funkcję wspierającą, a nie zarządzającą szkołami. Zadaniem ministerstwa jest więc wypracowanie jednolitej polityki oświatowej w całym kraju, a nie zajmowanie się personaliami. Zaproponowane zwiększanie nadzoru kuratora uważam za niepotrzebne i niebezpieczne w skutkach choćby poprzez odbieranie kompetencji organom prowadzącym szkoły. Przecież w wydziałach oświatowych w samorządach pracują pedagodzy, nauczyciele, specjaliści od edukacji, którzy taki nadzór sprawują. Szkoła powinna być zaś jak najbliżej obywatela, a gwarantuje to samorząd. Nowelizowane prawo oświatowe zmierza w kierunku monopolu władz centralnych na oświatę, przypominając „słusznie minione" czasy PRL.