Reklama

Nazwał szkołę szczujnią. Dywanik u ministra Czarnka

Pan minister spóźnił się 20 minut, nie liczył się kompletnie z tym, co mam mu do powiedzenia i nie chciał słuchać moich argumentów - mówi Onetowi Jakub Lewandowski, przewodniczący Rady dzieci i Młodzieży RP przy MEiN.
Nazwał szkołę szczujnią. Dywanik u ministra Czarnka

Foto: Zofia Bichniewicz

amk

Zaproszenie na rozmowę do ministra edukacji i nauki Lewandowski otrzymał po tym, jak podczas konferencji prasowej i później w mediach społecznościowych nazwał szkołę pod rządami ministra "szczujnią".

"Nie ma zgody młodego pokolenia na szczucie na mniejszości, na chamstwo i brak szacunku do kobiet, czy wreszcie radykalne zmiany w programie nauczania, które mają służyć tylko tępej propagandzie rodem z TVP info" - napisał Lewandowski.

Znaczenie kobiet jest zapisane w konstytucji za pomocą macierzyństwa.

Po tym wystąpieniu część członków rady wystosowała do ministra wniosek o odwołanie Lewandowskiego.Czarnek zaprosił przewodniczącego do siebie, aby wytłumaczył swoje słowa.

Do spotkania doszło dziś.

Reklama
Reklama

- Miałem w życiu wiele rozmów, średnich i złych, ale ta była najgorsza, jaka mnie spotkała. To było jak wezwanie na dywanik do dyrektora, tyle że tym razem dyrektorem był minister, który nie chciał usłyszeć, co mam do powiedzenia- mówił Onetowi Jakub Lewandowski.

MEiN
Rada Dzieci i Młodzieży RP

Radę powołał w 2016 roku minister Przemysław Czarnek. Do jej zadań należy wyrażanie opinii, w tym przedstawianie propozycji w kwestiach dotyczących dzieci i młodzieży w zakresie spraw objętych działem administracji rządowej oświata i wychowanie, w szczególności przedstawianie opinii na temat planowanych zmian, w tym propozycji rozwiązań.

Stwierdził, że minister spóźnił się 20 minut i zupełnie nie interesował się tym, co miał mu do powiedzenia i nie słuchał argumentów. - Poradził, żebym słuchał jego wykładu, a nie wybiórczo traktował jego słowa - mówił Lewandowski.

Przewodniczącemu udało się przytoczyć wypowiedzi Czarnka dotyczące kobiet. Minister zbił jego argumenty twierdząc, że zawsze podkreśla rolę kobiety w społeczeństwie, "bo przecież znaczenie kobiet jest zapisane w konstytucji za pomocą macierzyństwa", a "co do wychowania dzieci, faktem jest, że jeżeli kobieta zacznie rodzić dzieci po 30. roku życia, to ich mniej urodzi" - opowiadał Lewandowski w rozmowie z Onetem.

Jakub Lewandowski jest przekonany, że minister nie zrozumiał nic z tego, co przewodniczący rady powiedział publicznie.

- Moim zdaniem minister edukacji nie wie, co dotyka dziś polską młodzież, z czym się boryka, czego chce. Otacza się ludźmi, którzy myślą tak samo jak on, więc jest mu z tym wygodnie - stwierdził.

Edukacja
„Pokoloruj drwala” na maturze z matematyki. Mamy komentarz wiceszefowej MEN
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama