Reklama

Przygotowania do 1 września. Szkoła sprawdzi temperaturę

Uczniowie nie będą mieli profilaktycznych testów na obecność koronawirusa, ale z gorączką do szkoły nie wejdą – zapowiada MEiN.
Przygotowania do 1 września. Szkoła sprawdzi temperaturę

Foto: stock.adobe.com

Niewykluczone, że od września uczeń z podwyższoną temperaturą nie będzie mógł wejść do szkoły – zapowiedział to minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. – Jest scenariusz, aby wszystkie dzieci przechodziły badania temperatury – mówił w radiowej Jedynce. Szef resortu edukacji tłumaczył też, że będzie to podstawowy czynnik decydujący o tym, czy dziecko może wejść do szkoły, czy nie.

– Mierzenie temperatury pozwoli wychwycić osoby, które aktualnie przechodzą infekcję – komentuje prof. Marcin Czech, epidemiolog i były wiceminister zdrowia.

– Ważne jednak jest także to, by dziecko z podwyższoną temperaturą trafiło na testy na obecność koronawirusa, by móc wykluczyć lub potwierdzić infekcję, a także określić grupę osób, z którymi miało styczność – dodaje.

Dyskusja o zasadności mierzenia temperatury w szkołach i przedszkolach toczy się już od wielu miesięcy. I choć w przedszkolach zwykle sprawdzano, czy dziecko nie ma gorączki, w szkołach z tego zrezygnowano. – Badanie nie jest miarodajne. Jeśli dziecko było rozgrzane, termometry wskazywały wyższą temperaturę. Dlatego też w przedszkolach mierzono ją kilka razy w ciągu dnia. Nawet kiedy dziecko było już na sali – mówi Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Jak dodaje, takie praktyki w szkołach byłyby mocno utrudnione z uwagi na liczbę uczących się w placówkach dzieci. – Przeciętna podstawówka to 400–600 dzieci. Trudno im będzie zmierzyć temperaturę przed wejściem, a co dopiero kilka razy w ciągu jednego dnia – mówi Pleśniar.

Rozwiązaniem stosowanym przez takie kraje jak Austria czy Wielka Brytania jest profilaktyczne testowanie uczniów. W Polsce, jak zapewnia ministerstwo, nie jest ono planowane.

Reklama
Reklama

MEiN podkreśla, że na razie trwają przygotowania wyłącznie do nauki w trybie stacjonarnym. Na razie nikt nie bierze pod uwagę nawet rozpoczęcia roku w trybie hybrydowym – choć co jakiś czas pojawia się pomysł, by pierwsze dwa tygodnie nauki odbyły się zdalnie lub na zmianę. A Przemysław Czarnek zapewnia, że szkoły są przygotowane na nadejście czwartej fali konronawirusa. Na m.in. sprzęt dezynfekujący i termometry resort przeznaczył 100 mln złotych. Szkoły będą też organizowały szczepienia dzieci, choć raczej nie będą one przymusowe.

– Najlepszym sposobem, by nie doszło do rozprzestrzenienia się koronawirusa w szkołach, jest zaszczepienie jak największej liczby uczniów. Rząd powinien skupić się teraz na zachęcaniu ludzi do szczepień – zwłaszcza w najmłodszych grupach wiekowych – mówi Pleśniar.

Statystki pokazują, że obecnie w grupie osób między 12. a 17. rokiem życia zaszczepionych zostało 1,2 mln osób. Szczepienia nastolatków w Polsce zaczęto jednak dopiero 7 czerwca, więc możliwe, że pełną parą ruszą jesienią.

Edukacja
„Pokoloruj drwala” na maturze z matematyki. Mamy komentarz wiceszefowej MEN
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama