[b]Rz: W stolicy jest spore zamieszanie z elektronicznymi dziennikami. Szkoły wprowadzają je na własną rękę i w rezultacie w każdej szkole wygląda on inaczej. Czy elektroniczne dzienniki powinny zostać ujednolicone?[/b]
Tomasz Ziewiec: Trzeba to zrobić, ale za tym idą interesy, grupy nacisku i pieniądze. Żeby wszystko było w porządku, muszą zadbać o to ci, którzy te pieniądze wydają. Ujednolicenie dzienników przyniosłoby korzyści przede wszystkim rodzicom, którzy ponieśliby mniejsze koszty, bo to oni przecież muszą za korzystanie z takiego dziennika zapłacić.
[b]Czy jest sens wprowadzać dzienniki elektroniczne?[/b]
Jesteśmy na nie skazani. To jest narzędzie, które na pewno zostanie upowszechnione. Dodatkowo rodzicom łatwiej jest na bieżąco kontrolować postępy dziecka i komunikować się ze szkołą. Jednak żeby dzienniki funkcjonowały we właściwy sposób, szkoły musiałyby zostać zaopatrzone w taką liczbę komputerów, aby nauczyciel mógł na bieżąco wprowadzać wszystkie dane, a nie raz na miesiąc.
[b]Czy to nie godzi w wolność ucznia? Już nic się nie da ukryć przed rodzicami.[/b]
Tam się pojawiają informacje prawdziwe. Są oczywiście niepełne, bo za oceną nie idzie wyjaśnienie, dlaczego została ona postawiona. Jednak rodzic może w takiej sytuacji skontaktować się ze szkołą i dowiedzieć się szczegółów. To rzetelna i dobrze podana informacja. Nie ma tutaj zagrożenia dla praw dziecka.
[b]Nie wszyscy rodzice mają dostęp do Internetu...[/b]
To prawda i dlatego trzeba pomyśleć o formule, która ten dostęp wyrówna.
[b]Kontakt elektroniczny zastąpi zebrania z rodzicami?[/b]
Internet pozwala być dobrze poinformowanym, a potem trzeba i tak przyjść, żeby porozmawiać o wszystkim z wychowawcą; i na razie nam to nie grozi.