Jeśli Ministerstwo Edukacji Narodowej nie spełni warunków stawianych przez organizatorów olimpiad przedmiotowych, to konkursy w przyszłym roku szkolnym mogą się nie odbyć – alarmowali wczoraj profesorowie na spotkaniu z minister edukacji Katarzyną Hall.
Olimpiad przedmiotowych jest ok. 40. Od lat organizowane są przez uczelnie i towarzystwa naukowe. Startują w nich uczniowie szkół ponadgimnazjalnych. Ci, którzy odnoszą sukcesy, są przyjmowani na najlepsze uczelnie.
Spotkanie na Uniwersytecie Warszawskim zorganizował prof. Jan Mostowski, przewodniczący olimpiady fizycznej. Od kilku tygodni w imieniu innych komitetów olimpiad walczy o przetrwanie konkursów. Profesorowie prowadzą rozmowy z MEN. Napisali też list protestacyjny do premiera Donalda Tuska.
[srodtytul]Zmiana zasad[/srodtytul]
O co chodzi? W 2009 r. resort edukacji zmienił zasady przeprowadzania olimpiad. Ich organizatorzy mają być wybierani co roku w konkursie (przedtem powoływano ich na czas nieokreślony). Resort dopuszcza też możliwość, by organizatorami były stowarzyszenia i instytucje zajmujące się edukacją, a nie tylko uczelnie i towarzystwa naukowe.
Poza tym MEN zdecydował, że pieniądze na zawody będą rozdzielane w dwóch transzach na dany rok kalendarzowy, a nie jak przedtem – na cały rok szkolny.
Transzę na półrocze 2010 r. profesorowie dostaną, gdy rozliczą się z tej za 2009 r. To spowodowało, że niektórzy organizatorzy nie dostali pieniędzy na kolejne etapy olimpiad, które rozpoczęły się w lutym. O tych problemach „Rz” pisała w połowie stycznia. Nie zostały rozwiązane.
[srodtytul]Warunki profesorów[/srodtytul]
– Należy pozostawić olimpiady uczelniom i towarzystwom naukowym. Ludziom, którzy robią to z poczucia obowiązku – apelował prof. Henryk Samsonowicz z UW. To jeden z postulatów skierowanych do MEN. Poza tym profesorowie chcą sprawniejszego przekazywania pieniędzy oraz powierzania organizacji olimpiad na dłużej niż rok.
– Konkursy mogą być organizowane na trzy lata. Ich zasady mogą stworzyć razem z MEN sami organizatorzy olimpiad. Możemy też znieść warunek rozliczania się z pierwszej transzy, by dostać drugą – proponowała minister Hall. Podkreślała jednak, że nie można powrócić do starych zasad, bo są niejasne: – Są olimpiady, których uczestnik kosztuje tysiąc zł, i takie, których złotówkę. Dlaczego?
Ostatecznie minister i profesorowie ustalili, że do końca marca spróbują znaleźć rozwiązanie.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=r.czeladko@rp.pl]r.czeladko@rp.pl[/mail][/i]