Dwójka siedemnastolatków i jeden szesnastolatek z Gimnazjum nr 1 w Morągu wdała się podczas przerwy w pyskówkę z nauczycielem dyżurnym.– Pani poprosiła ich, by wyszli z szatni, bo robili niepotrzebny tłok – opowiada Krzysztof Urbaszek, dyrektor szkoły. – Nie zareagowali. Nauczycielka powtórzyła prośbę. Usłyszała w odpowiedzi: „Co mi zrobisz? Pójdziesz po tego cwela dyrektora?”.
Kobiecie z pomocą przyszedł nauczyciel wychowania fizycznego. Uczniowie obrzucili ich obelgami. Nauczyciele o zajściu powiadomili mrągowską policję. – Pod nadzorem prokuratury prowadzimy postępowanie wobec trójki gimnazjalistów – potwierdza Janusz Ciosek, rzecznik mrągowskiej policji. – Uczniom zarzucamy znieważenie funkcjonariusza publicznego. Grozi za to kara grzywny lub pozbawienia wolności do roku – dodaje. Za kilka dni śledczy przekażą akt oskarżenia przeciwko dwóm siedemnastolatkom do Sądu Rejonowego w Ostródzie. – Trzeci uczeń jest nieletni i odpowie przed sądem rodzinnym – mówi Ciosek. Prokuratorzy i policjanci po raz pierwszy skorzystali z przepisów, które wprowadził były minister edukacji Roman Giertych. Na ich mocy nauczyciele uzyskali status funkcjonariuszy publicznych. – Do wprowadzenia tej zmiany uczeń za znieważenie nauczyciela mógł dostać naganę albo obniżało mu się ocenę. W skrajnych przypadkach za zgodą kuratora był przenoszony do innej szkoły – mówi Jolanta Grgorczuk, warmińsko-mazurski kurator oświaty. Nauczyciel, jeśli poczuł się zniesławiony przez ucznia, mógł mu wytoczyć prywatny akt oskarżenia. Ale sam musiał przed sądem dowieść winy podopiecznego.
Teraz uczeń, który nazwie nauczyciela np. małpą czy bałwanem, musi się liczyć z tym, że zajmie się nim policja i prokuratura. A on sam może wylądować w poprawczaku lub więzieniu. – Powiedziałem o tej zmianie na apelu na rozpoczęcie roku szkolnego – mówi Urbaszek. Nie wszyscy jednak uważają za słuszne korzystanie z nowego statusu nauczyciela i krytycznie oceniają precedens z Morąga.
Krystyna Szumilas, posłanka PO zajmująca się edukacją, twierdzi, że na wulgarne zachowania uczniów szkoła powinna znajdować rozwiązania, zwracając się o pomoc do wspierających ją w wychowywaniu instytucji psychologiczno-pedagogicznych. – Nie wiem, czy nadanie statusu funkcjonariusza publicznego podnosi prestiż nauczyciela. Raczej może to działać jak straszak. Wartością w wychowywaniu nie jest strach, a uczenie wewnętrznej odpowiedzialności – uważa Szumilas. Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, mówi wprost: – Nauczyciel swój autorytet powinien budować innymi sposobami niż powoływanie się na prokuraturę. Roman Giertych, który był zwolennikiem zaostrzonego rygoru w szkołach i wprowadził do nich uczniowskie mundurki, dziś nie chce się wypowiadać na temat statusu, który nadał nauczycielom. Tłumaczy, że nie zajmuje się już polityką. – Jako adwokat mogę powiedzieć tylko, że prokuratura powinna wkraczać w ostateczności – mówi Giertych.