Nadawcy listu, do którego dotarła „Rz", stołeczni rodzice, piszą o ignorancji MEN oraz władz Warszawy w kwestii problemów, jakie przyniosła reforma obniżająca wiek szkolny. – Liczymy, że tym razem minister edukacji odpowie na nasze pytania – mówi nam Krzysztof Piotrowski, jeden z autorów listu. Oto jego treść.

"Piszemy ten list z desperacji spowodowanej szeroko idącą ignorancją ze strony Pani Minister, władz Warszawy i samorządów dzielnicowych.

70 procent sześciolatków nie przechodzi procesu rekrutacji do pierwszej klasy w niepublicznych podstawówkach. Nauczyciele szkół publicznych skarżą się, że ani szkoły, ani kadra nie są przygotowani do pracy z młodszymi dziećmi. Instytut Badań Edukacyjnych podległy MEN alarmuje, że sześciolatki rozpoczynające edukację szkolną słabiej wypadają w przyszłości na egzaminach. Kuratorzy oświaty podkreślają, że reforma doprowadzi do segregacji, a wielu najsłabiej rozwiniętym dzieciom zrobi krzywdę.

To fakty, które stawiają pod znakiem zapytania obowiązek szkolny dla dzieci od szóstego roku życia.

Pomimo to, Pani Minister forsuje reformę, a co najciekawsze - właściwie w większości Pani wystąpień na temat reformy edukacji, szafuje Pani stwierdzeniem, że wprowadzając tę reformę kieruje się Pani przede wszystkim dobrem dzieci. Innych argumentów Pani Minister nie podaje.

Niestety, z naszych obserwacji i pod wielką presją, na siłę wprowadzanej - jak to nazwał wiceprezydent Włodzimierz Paszyński - „operacji", nie dostrzegamy żadnego dobra dla naszych dzieci i w związku z tym zwracamy się do Pani Minister z ogromną prośbą o odpowiedź na forum publicznym, podanie konkretnych argumentów popartych przeprowadzonymi badaniami, analizami, sondażami czy danymi statystycznymi, na czym właściwie to dobro naszych dzieci ma polegać."