Reklama

Droga rewolucja w „Cyfrowej szkole”

Już nie tylko podstawówki. Resort edukacji chce za 4,3 mld zł skomputeryzować wszystkie typy szkół.

Publikacja: 10.01.2014 04:00

Komputery w szkołach na razie wychodzą ładnie tylko na zdjęciach

Komputery w szkołach na razie wychodzą ładnie tylko na zdjęciach

Foto: 123rf.com

Ministerstwo Edukacji planuje kilka zaskakujących zmian w swoim sztandarowym programie, który ma przenieść szkoły w XXI wiek. Ujawniło je w rekomendacjach dotyczących realizacji programu „Cyfrowa szkoła", które pod koniec ubiegłego roku zaprezentowało na branżowej konferencji zorganizowanej przez resort.

Czytamy w nich, że na realizację w regionach zakupów sprzętu planuje się wydać 4,2 mld zł, a na działanie „Rozwijanie umiejętności wykorzystania nowoczesnych technologii w nauczaniu wszystkich przedmiotów" zostanie przeznaczonych 100 mln zł, „co razem na połączone działania we wspólnym projekcie daje kwotę 4,3 mld zł".

1,78 mld zł - w 2012 r. MEN chciał wydać na cyfryzację podstawówek. Rząd program wstrzymał.

Ta deklaracja dziwi, bo w przyjętym w kwietniu 2012 r. rozporządzeniu Rady Ministrów dotyczącym „Cyfrowej szkoły" rząd zakładał, że na zakup sprzętu IT dla szkół podstawowych wyda 1,78 mld zł. W uzasadnieniu pojawiło się nawet szczegółowe wyliczenie, ile i dokąd pieniędzy trafi.

Sytuacja dziwi tym bardziej, że MEN nie zmieniło progów maksymalnej kwoty dofinansowania ze względu na wielkość szkoły. Zarówno według rozporządzenia z 2012 r., jak i  rekomendacji z końca 2013 r. szkoły do 100 uczniów mają otrzymać 90 tys. zł, te od 101 do 300 uczniów – 140 tys. zł, a te, do których uczęszcza więcej niż 300 uczniów – 200 tys. zł.

Reklama
Reklama

MEN tłumaczy, że rozbieżności wynikają z tego, że przyjęty przez rząd program dotyczył tylko szkół podstawowych, a najnowsze rekomendacje dotyczą wszystkich typów szkół, także gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Pieniądze na ten cel miałyby pochodzić z Regionalnych Programów Operacyjnych, które rozdziela Komisja Europejska.

Tyle że w 2012 r. rząd nie zdecydował się uruchomić „Cyfrowej szkoły" i uzależnił jej realizację od wyników pilotażu, przeprowadzonego jedynie w szkołach podstawowych, bo tylko one miały zostać objęte programem.

Z rekomendacji płynie jeszcze jeden wniosek. Resort wskazuje, że zanim do szkół trafi sprzęt komputerowy, powinny one mieć dostęp do szerokopasmowego Internetu o przepustowości co najmniej 10 Mb/s.  W korespondencji z nami MEN wyjaśnia, że taki wymóg wynika z „konieczności pełnego wykorzystania przez nauczycieli i uczniów funkcjonalności nowoczesnych pomocy szkolnych do realizacji zadań dydaktycznych".

I to może być najpoważniejsza bariera w realizacji programu. Z informacji, jakie we wrześniu 2013 r. przekazała w Sejmie wiceminister edukacji Joanna Berdzik, wynika, że obecnie co trzecia szkoła w ogóle nie ma dostępu do sieci. Najgorzej jest w miastach powyżej 5 tys. mieszkańców, gdzie Internet jest tylko w 56 proc. szkół.

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) dodatkowo zwraca uwagę, że w pilotaż „Cyfrowej szkoły" z miejsca skreślił jedną trzecią z ok. 13 tys. szkół podstawowych, gdyż nie spełniały kryterium przepustowości sieci na poziomie 5 Mb/s.

Zdaniem Olgierda Buchockiego, eksperta PIIT, zapewnienie wymaganego przez MEN szybkiego dostępu do Internetu w niektórych przypadkach może być nieracjonalnie kosztowne.

Reklama
Reklama

– Taka prędkość łącza wymaga sieci kablowej. Prowadzenie infrastruktury w rejony, gdzie będzie niewielu odbiorców, jest dla operatorów nieopłacalne i będzie drogie w utrzymaniu – wyjaśnia.

Były pracownik MEN odpowiedzialny za proces informatyzacji szkół przekonuje, że proponowana przez resort koncepcja centralnego programu cyfryzacji placówek oświatowych ma niewielkie szanse powodzenia. – Program powinien być zbudowany na podstawie zapotrzebowania poszczególnych szkół, które potem składałyby się na plany gminne, powiatowe i wojewódzkie. Dopiero po zebraniu takich informacji można myśleć o budowaniu sensownego programu krajowego – przekonuje.

Zaznacza przy tym, że program cyfryzacji powinien zostać przeprowadzony jak najszybciej. – Ostatni akcja informatyzacji polskich szkół miała miejsce w 2008 r., czas trwałości takiego programu to pięć lat, a to oznacza, że od tego roku w polskich szkołach mamy przestarzały sprzęt, który nie koresponduje z obecnymi wymaganiami, niezbędnymi chociażby do wykorzystania multimedialnych treści edukacyjnych – dodaje.

Gabinet Donalda Tuska ma poważny problem ze skutecznym wprowadzeniem polskiej szkoły na cyfrowe tory. W 2008 r. premier zapowiedział, że we wrześniu 2009 r. do każdego gimnazjalisty trafi spersonalizowany komputer. Skończyło się na zapowiedziach.

Pomysł wrócił dwa lata później i zakładał, że w ręce pierwszoklasistów z gimnazjum trafią netbooki. Ponownie nie doszło do jego realizacji. Od 2012 r. nie udało się zaś uruchomić programu „Cyfrowej szkoły".

Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Edukacja
Komisja Etyki Reklamy: Zniżki w sklepach za oceny na świadectwie to nieetyczne praktyki
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Edukacja
Historia tak, pierniki nie – sprawdziliśmy, które wycieczki wyeliminowały tzw. godziny basiowe
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama