Dzisiejsze rozmowy odbyły się w dwóch turach - rozpoczęte o 13 spotkanie zakończono już po 15, ogłaszając trzygodzinną przerwę.

Jak podaje TVN24, po 18 nauczyciele zaproponowali modyfikację swojego ostatniego postulatu - 30-procentowej podwyżki. Miałaby ona zostać rozłożona na dwie raty - 15 procent z wyrównaniem od stycznia tego roku i 15 procent od września. 

Nie ustalono jednak żadnego porozumienia. Po zakończeniu dzisiejszej tury rozmów Szydło poinformowała o ich zawieszeniu do piątku do 8 rano i zapewniła, ze tego dnia rząd przedstawi nauczycielom nowe propozycje.

ZNP: Rząd nie przedstawił nowych propozycji

Kolejna tura rozmów rządu z przygotowującymi się do strajku nauczycielami rozpoczęła się dziś o 13 w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog". Już po 15 została ogłoszona trzygodzinna przerwa.

- Rozmowy nie przyniosły żadnych efektów, strona rządowa negatywnie odniosła się do propozycji związków zawodowych - powiedział na konferencji prasowej szef ZNP Sławomir Broniarz. Po 15 ogłoszono przerwę w rozmowach, kolejny ich etap ma się zacząć o 18.

Wczoraj nauczyciele obniżyli wymagania płacowe - zamiast podwyżki o 1000 zł żądają 30-procentowego wzrostu płac, co oznacza podwyżkę od 730 do 990 zł dla nauczyciela.

Wczoraj rząd te propozycje odrzucił, w zamian oferując podwyżkę średnio 500 zł (dla nauczyciela dyplomowanego) już we wrześniu, skrócenie stażu, co wpłynie na skrócenie drogi awansu zawodowego.

Beata Szydło, prowadząca w imieniu rządu negocjacje, ponowiła apel do nauczycieli o zawieszenie strajku na czas zbliżających się egzaminów.

Na dzisiejsze rozmowy strona rządowa przyszła bez żadnych nowych propozycji. Po dwóch godzinach przerwano je do godziny 18, a wicepremier Szydło zapewnia, że będą się toczyły tak długo, aż uda się porozumieć ze związkami.

Sławomir Broniarz zapewnia jednak, że ostatnia propozycja związków - 30 proc. podwyżki, to propozycja ostateczna. Jeśli zostanie odrzucona - nauczyciele nie widzą powodu, dla którego mieliby odwołać ogólnopolski strajk.

W poniedziałek z propozycją rozwiązania konfliktu na linii rząd-nauczyciele wystąpił prezydent. Podczas spotkania z minister finansów Teresą Czerwińską Andrzej Duda zaproponował, by nauczyciele, podobnie jak pracownicy naukowi lub artyści,  mieli 50-procentowe koszty uzyskania przychodu. Rząd z tej propozycji nie skorzystał.

Zgodnie z wynikami referendum, strajk nauczycieli ma  się zacząć za 5 dni - 8 kwietnia.