Pośpieszne zmiany w organizacji egzaminów szkolnych wprowadzane w reakcji na strajk nauczycieli mogą naruszać prawa obywatelskie, a powołanie do zespołów nadzorujących egzaminy osób, które nie spełniają warunków z Karty Nauczyciela, może być podstawą unieważnienia egzaminów - zwracał uwagę dwa dni temu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.
Wystąpił do minister Anny Zalewskiej w związku z wątpliwościami co do dwóch rozporządzeń MEN z 2 kwietnia 2019 r. Wprowadzają one - w przypadku niemożności powołania do zespołu nadzorującego przebieg egzaminów: gimnazjalnego, ósmoklasisty i maturalnego nauczyciela zatrudnionego w szkole, gdzie egzamin jest przeprowadzany – możliwość powoływania w skład tych zespołów „innych nauczycieli", w tym osób posiadających kwalifikacje pedagogiczne.
Dowiedz się więcej: Strajk nauczycieli: wątpliwości RPO co do działań MEN
- Myślę, że pan rzecznik stał się stroną w tym sporze, nie obrońcą praw obywatelskich - oceniła w Radiu Kraków Barbara Bubula.
- To widać po stronie kuratoriów, ministerstwa i wielu nauczycieli, którzy chcieli pomóc przy egzaminach. Teraz podważanie od strony prawnej tego rozwiązania przez pana Bodnara jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i tym, żeby uspokoić sytuację - tłumaczyła posłanka PiS, apelując o docenienie wysiłku "tych, którzy chcą, żeby egzamin przebiegł bez zakłóceń".
- Chcemy, żeby nauczyciele więcej zarabiali, ale nie można traktować budżetu jako worka bez dna - dodała Bubula. - Oczekiwanie, żeby były wyższe płace, ale połączone z wyższymi kwalifikacjami i odpowiednią motywacją do pracy jest ze strony wszystkich, nie tylko tych, którzy pracują w szkole, ale też tych, którzy z niepokojem obserwują poziom oświaty w Polsce - stwierdziła. Zwróciła uwagę, że "większość nauczycieli chce poprawy warunków płacowych, ale też uspokojenia sytuacji". - Nie jest dobrze, kiedy uczniowie są za PiS lub PO. To nie jest dobra atmosfera - zauważyła.