Reklama

Szkoły żegnają się z nauką zdalną

Szkoła w trybie stacjonarnym ruszy o tydzień wcześniej niż zakładano. Eksperci są wobec tych działań sceptyczni.
Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek

Foto: PAP/Marcin Obara

Rząd zdecydował o skróceniu okresu nauki zdalnej. Jak podczas konferencji prasowej poinformował minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, 21 lutego do szkół wrócą wszyscy uczniowie. – Naukę stacjonarną rozpoczęliśmy 1 września i kontynuowaliśmy bez przeszkód do Bożego Narodzenia. To spowodowało, że ten rok szkolny wygląda dużo lepiej niż poprzedni – tłumaczył.

Szkoły zostały przeniesione na zdalne nauczanie trzy dni przed świętami Bożego Narodzenia i działały w ten sposób do 9 stycznia. Następnie uczniowie wrócili do szkoły, ale nie na długo. W związku z rosnącą liczbą zakażeń, zdecydowano się na wprowadzenie nauki zdalnej od 27 stycznia do 27 lutego – od piątej klasy szkoły podstawowe wzwyż. Teraz, jak tłumaczy rząd, sytuacja się poprawiła i możliwy jest wcześniejszy powrót do szkół.

Ale zakażenia w szkołach nadal występują. Z danych ministerstwa wynika, że obecnie 13,5 proc. z tych placówek, które działają normalnie, zostało przeniesionych w tryb niestacjonarny. To 60 placówek działających zdalnie i 1321 hybrydowo – liczby te cały czas rosną. Z tej statystyki są wyłączone szkoły z województw, w których obecnie są ferie.

Czytaj więcej

Niedzielski mówi o "początku końca pandemii". Prof. Flisiak: Kwarantanna nie ma sensu

Utrzymaniu nauki stacjonarnej ma sprzyjać likwidacja od 11 lutego kwarantanny z kontaktu. Czyli jeśli w klasie będzie jedno zakażone dziecko, pozostali uczniowie nadal będą uczyć się normalnie.

Reklama
Reklama

– W mojej ocenie powrót dzieci do szkół to śmiałe posunięcie. Różnimy się od innych krajów poziomem wyszczepienia zarówno dzieci, jak i ich rodziców czy dziadków. Nie mamy jeszcze odporności stadnej ani wiedzy o rzeczywistej liczbie zakażeń. W tej sytuacji zalecałbym jednak większą ostrożność – mówi prof. Marcin Czech, epidemiolog i były wiceminister zdrowia. – Uważałbym z odtrąbieniem końca piątej fali, bo dopiero schodzimy ze szczytu zakażeń i choć omikron ma łagodniejszy przebieg, to jednak szczyt hospitalizacji i liczby zajętych łóżek na OIOM-ach wciąż może być przed nami.

Krytycznie odnosi się do tego także dr Paweł Grzesiowski, doradca ds. Covid Naczelnej Rady Lekarskiej. – Jeśli rzeczywiście doszłoby do likwidacji kwarantanny z kontaktu dla wszystkich, nie tylko zaszczepionych, to byłoby to błędne posunięcie. Żaden kraj jeszcze się na to nie zdecydował – mówi lekarz. – Jeśli nie będzie kwarantanny w szkołach, to w ciągu miesiąca wróci nauka zdalna, bo dzieci będą się nawzajem zakażały. Tym bardziej, że przy omikronie możliwe są reinfekcje. A obecnie bardzo dużo dzieci choruje .

– Chcemy wrócić do nauki stacjonarnej, ale nie wiemy, czy jest to bezpieczne. Słucham lekarzy, a ci mówią, że szkoły są źródłem zakażeń, więc nie rozumiem, dlaczego te zmiany wprowadzane są tak bezkrytyczne – mówi prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Związkowcy podtrzymują swoje stanowisko dotyczące testowania dzieci i nauczycieli. – To sposób na eliminację potencjalnych źródeł zakażenia – dodaje.

Do sprawy testów w szkołach odniósł się także Przemysław Czarnek. – Stosuję się do rekomendacji służb sanitarnych – mówił na konferencji, na której podkreślono także, że nie będzie obowiązkowych szczepień dla nauczycieli. – Około 85 proc. nauczycieli jest zaszczepionych – tłumaczył.

Lekarze: jeszcze nie zrzucajmy masek! >A11

Edukacja
„Pokoloruj drwala” na maturze z matematyki. Mamy komentarz wiceszefowej MEN
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama