Dokument, nad którym rada pracowała dwa lata, obejmuje okres od prahistorii do końca XX wieku. Zaprezentowano go wczoraj w Warszawie na spotkaniu zorganizowanym przez MEN.

Na podstawie tych zaleceń polscy i niemieccy historycy mają teraz opracować poszczególne rozdziały podręcznika przeznaczonego dla uczniów gimnazjów i pierwszych klas szkół ponadgimnazjalnych, a w Niemczech – dla uczniów szkół ponadpodstawowych.

Polskie i niemieckie wydanie tej książki będzie się różnić wyłącznie wersją językową. Treść, struktura i szata graficzna mają być identyczne.

[wyimek]Eksperci piszą, jak powinno się mówić młodym Niemcom i Polakom o wysiedleniach[/wyimek]

Autorzy koncepcji podręcznika podkreślają, że nie ma on dawać uczniom gotowych odpowiedzi na wszystkie pytania, a jedynie stwarzać im możliwość krytycznej pracy ze źródłami historycznymi. – Książka ma skłaniać uczniów do samodzielnej analizy wydarzeń historycznych, zachęcać do krytycznego podejścia – tłumaczył wczoraj Mirosław Sielatycki, wiceminister edukacji.

Pomysł napisania wspólnego podręcznika do historii pojawił się w 2008 r., kiedy ukazał się pierwszy tom podręcznika francusko-niemieckiego.  – Sceptycy twierdzili, że prace nad polsko-niemieckim podręcznikiem będą dużo trudniejsze niż nad francusko-niemieckim. Tymczasem okazało się, że porozumienie osiągnęliśmy o wiele szybciej – mówił brandenburski minister oświaty Holger Rupprecht. 

Członkowie rady ekspertów zapewniają, że między polskimi a niemieckimi historykami nie dochodziło do poważniejszych sporów. – Bardzo ważną kwestią jest rozłożenie akcentów. W niemieckich szkołach uczy się wprawdzie o pakcie Hitler – Stalin, ale już nie o jego konsekwencjach – mówił prof. Krzysztof Ruchniewicz.

Autorzy poruszają w dokumencie m.in. kwestię wysiedleń. Piszą, że „niemieccy uczniowie powinni się dowiedzieć, dlaczego większość Polaków uważa pojęcie wypędzenia za niewłaściwe”. W polskich szkołach powinno się z kolei mówić o tym, „co takie pojęcia jak wysiedlenia i przesiedlenia implikują w Niemczech”. 

– Historia rozwija się dzięki konfrontacjom różnych poglądów. To dobrze, że powstaje wydawnictwo, które próbuje godzić racje polskie i niemieckie – mówi „Rz” prof. Antoni Dudek – Nie będzie to jedyny obowiązujący podręcznik szkolny, więc jeśli okaże się, że jest źle napisany, to nauczyciele zawsze będą mogli z niego zrezygnować.