„Rząd zaproponował porozumienie, które podpisała Solidarność i jest ono dalej otwarte dla pozostałych związków” – podkreślała wicepremier Beata Szydło.

Największa grupa respondentów (49 proc.) uważa, że rząd nie zareagował we właściwy sposób na żądania płacowe nauczycieli. O właściwej reakcji przekonanych jest 29 proc. ankietowanych. 22 proc. badanych nie umiało w tej sprawie zająć jednoznacznego stanowiska.

- Częściej za tym, że rząd niewłaściwie zareagował na żądania nauczycieli, są kobiety (49 proc.), osoby powyżej 50 lat (58 proc.) oraz o dochodzie netto od 2001 do 3000 zł (59 proc.). Wraz ze wzrostem poziomu wykształcenia rośnie odsetek osób, które uważają, że rząd powinien inaczej zareagować na żądania nauczycieli – z 24 proc. wśród osób o najniższym poziomie wykształcenia, do 53 proc. wśród osób o wykształceniu wyższym. Taką zależność widać także w klasie wielkości miejscowości – im większe miejsca zamieszkania, tym badani częściej uważali, że rząd nie ma racji w tym sporze – od 43 proc. na wsi do 60 proc. wśród mieszkańców największych miast - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

- Chcemy rozmawiać nad rzeczywistą zmianą. Chcemy, żeby oświata w Polsce była jak najlepsza. Chcemy, żeby nauczyciele zarabiali jak najlepiej – mówił Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera. Dodał jednak, że podwyżki dla nauczycieli wymagają "zmiany systemu". Szef KPRM podkreślił przy tym, że "w tym momencie podwyżek większych (dla nauczycieli) nie będzie, bo środki w budżecie na to nie pozwalają".

Miliardy rozdawane w ramach realizacji wyborczych obietnic można by lepiej spożytkować, reformując służbę zdrowia czy oświatę – mówią ekonomiści.