Belka ocenił, że strajkujący nauczyciele są od początku w bardzo trudnej sytuacji, a matury, które przez ich protest mogą zostać zakłócone, to "broń obosieczna".
Według Marka Belki strajk nauczycieli został sprowokowany przez rządzących "rozrzucaniem pieniędzy, wyraźnie mówiąc, że to przed wyborami.
Czytaj także: Szkolna wojna polsko-polska: Rząd ogra nauczycieli?
- Rząd ten strajk sprowokował dla przykrycia dwóch rzeczy: Srebrnej oraz kampanii unijnej, gdzie rząd jest słaby - uważa były premier.
Dodaje, że rząd Zjednoczonej Prawicy nie ma moralnego prawa mówić, że budżet nie jest z gumy, skoro "rozdysponował przedwyborczo" 40 mld złotych.
- Wszyscy, którzy są niezadowoleni finansowa, muszą występować o swoje - uważa były premier.
Jest też zdania, że rząd PiS nie dba o nauczycieli, bo są oni dla niego "gorszym sortem".
- Ten strajk to jest z jednej strony wyraz rozpaczy, determinacji, a z drugiej kompletnego lekceważenia przez rządzących "wykształciuchów", którzy tym razem przybrali formę nauczycieli - kwituje Marek Belka.