W Koronowie dwa zespoły, składające się z dwóch osób wspieranych przez robota murarskiego miały w osiem dni wymurować około 600 m kw. ścian. Udało się? Na jakim etapie jest ta inwestycja?

Wszystko przebiegło zgodnie z planem i etap wznoszenia ścian został zakończony. Dzięki współpracy ludzi – operatora i pomocnika – oraz dwóch robotów murarskich WLTR prace mogły płynnie przejść do kolejnej fazy realizacji, czyli wykonania konstrukcji dachowej i zamknięcia stanu surowego: montażu okien, drzwi i kolejnych elementów.

Dla nas to ważny moment, bo była to pierwsza taka realizacja w Polsce. Roboty od początku wpisały się tam w codzienny rytm budowy, pokazując, że to rozwiązanie może być realnym wsparciem na placu budowy, a nie ciekawostką technologiczną.

Budowa przedszkola w Koronowie to jedna z niemal pięćdziesięciu inwestycji realizowanych z użyciem robota WLTR w całej Europie. Które z nich można uznać za najbardziej ambitne? Jakim wyzwaniom musiał sprostać WLTR na placach budów?

Tak, mamy za sobą ponad 40 realizacji w Europie i każda z nich była inna. Gdybym miał wskazać jedną z najbardziej wymagających, bez wątpienia byłaby to inwestycja w Czechach, w ramach której powstał kompleks 185 mieszkań. W ciągu zaledwie pięciu miesięcy, przy użyciu trzech robotów WLTR, wymurowano łącznie 2600 m² ścian.

Praca w takich warunkach oznacza bardzo ograniczoną przestrzeń, dużą liczbę ekip działających równolegle i konieczność ciągłego dostosowywania się do harmonogramu całej inwestycji. Robot musiał być przenoszony między kolejnymi strefami i kondygnacjami, a jego praca była na bieżąco dopasowywana do zmieniających się warunków na budowie. 

To sporo wyzwań, ale właśnie takie realizacje pokazują, że WLTR nie jest rozwiązaniem przeznaczonym do jednego typu obiektów. Sprawdza się zarówno przy mniejszych inwestycjach, jak i przy dużych, złożonych projektach komercyjnych – i to one najlepiej potwierdzają jego funkcjonalność jako narzędzia gotowego do pracy w realnych, często ciężkich warunkach budowy.

Czytaj więcej

AI w nauce – szansa i ryzyko

Co potrafi WLTR, a czego – jeszcze nie? W jakim kierunku będzie rozwijać się ta technologia?

Dziś WLTR bardzo dobrze radzi sobie z tym, co w murowaniu jest najcięższe, najbardziej powtarzalne i czasochłonne – precyzyjnym wznoszeniem ścian zgodnie z projektem, przy zachowaniu stałego tempa i wysokiej jakości. To właśnie w tym obszarze technologia przynosi największą wartość i realnie wspiera zespoły na placu budowy.

Są jednak etapy, które nadal wymagają doświadczenia człowieka. Pierwsza warstwa muru, docinanie czy miejsca wymagające indywidualnej oceny pozostają w rękach murarzy. To świadome podejście – pozwala połączyć technologiczną dokładność robota z wiedzą i praktyką ludzi, którzy najlepiej rozumieją specyfikę danej budowy i potrzeby inwestora.

A jeśli chodzi o rozwój tej technologii, kluczowym kierunkiem jest integracja z systemami BIM (cyfrowymi systemami zintegrowanego projektowania i zarządzania budową – red.). Połączenie robota z cyfrowym modelem budynku pozwoli jeszcze lepiej planować kolejne etapy prac, zwiększyć wydajność i precyzję oraz lepiej koordynować działania na placu budowy.

Jaką rolę będą odgrywać ludzie na placu budowy za pięć czy dziesięć lat? Jakie zadania pozostaną im do wykonania, a w czym wyręczy ich robot?

Za pięć czy dziesięć lat plac budowy nadal będzie miejscem pracy ludzi, ale charakter tej pracy wyraźnie się zmieni. Roboty przejmą zadania najbardziej powtarzalne i obciążające fizycznie, wspierając zespoły ludzkie tam, gdzie liczy się tempo i precyzja. Po stronie ludzi pozostaną role wymagające doświadczenia i odpowiedzialności: planowanie, nadzór, kontrola jakości oraz koordynacja prac. Coraz większe znaczenie będą miały kompetencje techniczne i cyfrowe, takie jak praca z systemami BIM czy zarządzanie procesem budowy.

W praktyce oznacza to ewolucję placu budowy w kierunku środowiska, w którym człowiek i technologia pracują razem, a rola człowieka przesuwa się z ciężkiej pracy fizycznej w stronę zarządzania i podejmowania decyzji.

Na rynku pojawiły się też inne roboty budowlane. Jakie są między nimi różnice? Czym różni się WLTR od konkurentów?

WLTR jest dziś pierwszym skomercjalizowanym robotem murarskim dostępnym w Europie, który już pracuje na placach budowy – nie w warunkach testowych, lecz przy realnych inwestycjach. To istotna różnica, bo wiele rozwiązań określanych jako „roboty budowlane” wspiera dziś pojedyncze elementy procesu, na przykład logistykę materiałów czy wybrane prace pomocnicze.

Nasz robot został zaprojektowany z myślą o konkretnym zadaniu, stanowiącym niejako „bazę” budynku – murowaniu ze szlifowanej ceramiki Porotherm w technologii na pianoklej Dryfix – i robi to bezpośrednio na placu budowy, w rytmie całej inwestycji i we współpracy z ludźmi. Nie jest dodatkiem do procesu, ale jego integralną częścią.

Można powiedzieć, że technologia w budownictwie rozwija się dziś w wielu kierunkach, ale WLTR wyróżnia się tym, że przekłada innowację na bardzo konkretną, codzienną pracę murarską. To właśnie dlatego trudno porównywać go w skali jeden do jednego z innymi rozwiązaniami – bo zamiast wspierać pojedyncze etapy, odpowiada na realne potrzeby całej branży w obszarze murowania, które jest wciąż jedną z podstawowych technologii budowania w Polsce.

Czytaj więcej

Nauka-biznes-państwo

Można zakładać, że – zwłaszcza w czasach, kiedy na rynku budowlanym brakuje pracowników – inwestorzy lub wykonawcy będą chcieli skorzystać z możliwości, jakie dają robotyzacja czy automatyzacja. Jaki będzie docelowy model korzystania z robotów budowlanych? Zakup, leasing, najem? Czy koszt będzie porównywalny do zatrudnienia ludzi, a korzyść wiąże się z tempem budowy, czy też zalet robotyzacji placu budowy jest więcej?

W naszym przypadku WLTR funkcjonuje w formule usługi – przy zakupie naszych pustaków wykonawca lub inwestor może dodatkowo skorzystać z usługi murowania z użyciem robota proponowanej wraz z operatorem, bez konieczności inwestowania we własny sprzęt. Zależy nam na tym, aby technologia była dostępna i możliwa do wdrożenia w realnych warunkach rynkowych.

 

Z punktu widzenia rynku kluczowe są efekty organizacyjne: krótszy etap murowania ścian, większa przewidywalność harmonogramu i lepsze zarządzanie czasem realizacji. Dla firm wykonawczych oznacza to większą elastyczność w planowaniu portfela projektów, a dla deweloperów sprawniejszy przebieg inwestycji i w efekcie możliwość realizacji większej liczby inwestycji w danym czasie.

Wiele uczelni i ośrodków naukowych pracuje dziś nad rozwiązaniami robotycznymi dla rozmaitych branż. Czy podobnie jest w przypadku robotów budowlanych? Czy także one powstają w laboratoriach i pracowniach inżynierów z sektora nauki? Nad jakimi innowacjami pracuje się dziś w takich miejscach?

Owszem, w przypadku robotów budowlanych rola uczelni i środowiska naukowego jest bardzo duża. Tu przykładem także może być WLTR – kluczowe elementy „inteligencji” robota powstały we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Technicznego w Pradze, w tamtejszym ośrodku badawczym zajmującym się robotyką i sztuczną inteligencją. To tam robot „nauczył się” rozumieć, co dzieje się na placu budowy: rozpoznawać elementy, planować kolejne ruchy, reagować na zmiany i pracować w otoczeniu, które z natury jest nieuporządkowane i zmienne. To zupełnie inne wyzwanie niż praca robota w fabryce czy laboratorium.

Dziś w podobnych ośrodkach naukowych pracuje się nad tym, aby roboty były jeszcze lepiej zintegrowane z cyfrowymi modelami budynków, potrafiły coraz szybciej i lepiej współpracować z ludźmi. Takie połączenie wiedzy akademickiej z realnymi potrzebami rynku sprawia, że technologie takie technologie trafiają z laboratoriów na prawdziwe place budowy.

Czytaj więcej

Jak powstaje Wydział Medyczny na Uniwersytecie Warszawskim

Czy wienerberger współpracuje – czy to w zakresie robotyzacji, czy też na innych polach – z polskimi ośrodkami naukowymi? Jak oceniają państwo potencjał polskiej nauki w obszarze rozwiązań dla sektora budowlanego?

wienerberger jako grupa współpracuje z ośrodkami naukowymi w różnych krajach, w zależności od lokalnych potrzeb i kompetencji. Wiem, że również w Polsce firma prowadzi współpracę z uczelniami technicznymi, m.in. z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie czy Politechniką Warszawską, w obszarach związanych z budownictwem, projektowaniem, technologiami  i materiałami.

Polskie uczelnie mają solidne zaplecze wiedzy inżynierskiej i prowadzą prace istotne z punktu widzenia branży. Kluczowe – niezależnie od kraju – jest to, aby takie działania były jak najbliżej praktyki i realnych wyzwań rynku. Z naszego doświadczenia wynika, że najlepsze efekty przynosi współpraca, w której wiedza akademicka spotyka się z codziennymi potrzebami wykonawców i inwestorów. To właśnie wtedy innowacje mają szansę wyjść poza laboratoria i znaleźć zastosowanie w rzeczywistych projektach.

Jaką rolę może odegrać Polska w robotyzacji sektora budowlanego? Czy będziemy raczej rynkiem, na którym będą pojawiać się roboty budowlane jako wykonawcy inwestycji, czy mamy szansę stać się też źródłem innowacji dla firm takich jak wienerberger?

Polska ma duży potencjał przede wszystkim jako rynek wdrożeń robotów budowlanych. Skala inwestycji i wyzwania branży sprawiają, że nowe technologie mogą tu szybko znaleźć praktyczne zastosowanie. Jednocześnie, przy dobrej współpracy biznesu z uczelniami i środowiskiem inżynierskim, Polska może stopniowo wnosić także własne kompetencje do rozwoju takich rozwiązań. Z perspektywy firm takich jak wienerberger kluczowe jest połączenie doświadczeń z placów budowy z wiedzą techniczną i realnymi potrzebami rynku.