Polska weszła w okres rekordowych wydatków na obronność. W budżecie na 2026 r. zapisano na ten cel 200,1 mld zł, czyli 4,81 proc. prognozowanego PKB, najwięcej w NATO. W tym samym czasie na naukę i szkolnictwo wyższe zaplanowano ok. 44,4 mld zł, co odpowiada zaledwie 1,06–1,07 proc. PKB. To poziom praktycznie niezmieniony względem roku poprzedniego. Co gorsza, krajowe nakłady brutto na badania i rozwój (GERD, Gross Domestic Expenditure on Research and Development) nie tylko nie rosną proporcjonalnie do gospodarki, ale realnie spadają. Nakłady na finansowanie badań podstawowych zgodnie z planem Narodowego Centrum Nauki na 2026 r. obejmują dotacje na poziomie 1,756 mld zł. Praktycznie tyle samo co rok wcześniej. Niewiele też, w stosunku do wartości kontraktów zbrojeniowych, trafia ze strony przemysłu na naukową działalność badawczo-rozwojową.
Wokół fali pieniędzy skierowanych na obronność powstał już całkiem rozbudowany system instytucjonalny. I to nie tylko w zakresie zdefiniowania źródeł pozyskiwania tych środków, który to wątek zazwyczaj przeważa w debacie publicznej.
Czytaj więcej
Chcemy wprowadzić nowy system grantów. Spółki skarbu wpłacałyby pieniądze na interesujące je badania, a ośrodki naukowe przedstawiałyby swoje ofert...
Reguły gry MON
Obecnie Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) pełni rolę zamawiającego i regulatora szybkich ścieżek wdrożeniowych. Dobrym przykładem prowadzonych w tym obszarze działań jest decyzja nr 123/MON z 12 września 2025 r., która ustandaryzowała procedurę testowania bezzałogowych statków powietrznych i systemów uzbrojenia antydronowego w Siłach Zbrojnych RP. Zakłada ona koordynowaną przez Inspektorat Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia procedurę testowania rozproszonego, prowadzonego równolegle w wielu lokalizacjach w kraju.
Ważnym elementem systemu prawnego jest także uchwalona latem 2025 r. specustawa o inwestycjach strategicznych dla bezpieczeństwa, która wyłącza zakupy obronne z prawa zamówień publicznych na rzecz kryterium wyników testów prowadzonych przez wojsko. Wiceminister obrony Cezary Tomczyk nazwał to podczas Forum Innowacyjności Sił Zbrojnych „totalną deregulacją”.
Samo forum, organizowane cyklicznie w Wojskowej Akademii Technicznej (WAT) jako platforma spotkań armii, nauki i przemysłu, jest dobrym miejscem do obserwacji tego, jak resort sam ocenia stan systemu.
Ostatnia, piąta, edycja forum odbyła się 14 października 2025 r., a otwierający ją Cezary Tomczyk postawił pytanie: czy lepiej kupić technologię, czy ją wymyślić, zaznaczając, że łatwo wydać pieniądze na sprzęt za granicą, trudniej – zrobić to tak, by technologie zostały w Polsce.
Merytoryczna część forum koncentrowała się na doświadczeniach z ćwiczenia „Żelazny Obrońca-25” i oczekiwaniach wobec przemysłu w obszarze dronów, zaś jeden z paneli dotyczył wprost systemów bezzałogowych i krótkich cykli życia technologii jako wyzwania dla Sił Zbrojnych RP.
Forum było ważne o tyle, że to właśnie w czasie jego trwania wiceminister z MON publicznie przyznał, iż „mądre” wydawanie pieniędzy na obronność jest trudniejsze niż samo ich wydawanie, nawiązując przy okazji do potencjału naukowego Polski. To istotny sygnał. Oznacza, że nawet wewnątrz resortu nie ma pewności, iż rosnący budżet automatycznie przekłada się na budowę krajowych zdolności naukowych i technologicznych, które dawałyby efekt długofalowy dla rozwoju i bezpieczeństwa Polski, którego zakupy gotowych rozwiązań nie będą w stanie zapewnić.
Karabinek automatyczny Grot powstał z inicjatywy naukowców z WAT
Szafir i Perun
Głównym kanałem, którym środki obronne trafiają dziś do świata nauki, jest Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). W programach na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa przeprowadzono dotychczas co najmniej 19 konkursów o łącznym budżecie ponad 4,1 mld zł, realizowanych na podstawie ustawy o NCBR i Krajowego Programu Badań z 2011 r.
Program Szafir, działający od 2020 r. z budżetem rzędu miliarda złotych, został w 2023 r. zastąpiony programem Perun, zapowiadanym jako trzykrotnie lepiej finansowany, a więc rzędu 3 mld zł w perspektywie kilkuletniej.
Konkretne projekty objęte tymi programami pokazują charakter prac. Instytut Optoelektroniki WAT realizował projekt Smart Borders, w którym zespół uczelni odpowiadał za sprzęt, wymagania i testy, a partner przemysłowy (firma JAS Technologie) za oprogramowanie i dane biometryczne, z myślą o unijnym systemie inteligentnych granic konsultowanym ze Strażą Graniczną.
Konsorcjum Akademii Marynarki Wojennej, WAT i Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych realizowało w ramach konkursu Szafir 4, w okresie od stycznia 2023 r. do grudnia 2025 r., projekt roju bezzałogowców zdolnych wykrywać, klasyfikować i śledzić okręty podwodne.
Inny projekt z tego samego konkursu, system nawigacji dla platform bezzałogowych odporny na zakłócenia elektroniczne, realizowany przez konsorcjum z udziałem Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN, miał całkowitą wartość niemal 15 mln zł, w całości pokrytą z budżetu państwa.
Politechnika Wrocławska w konsorcjum z Łukasiewicz-PIMOT otrzymała ponad 5 mln zł na projekt dotyczący odporności mechanicznej zawieszenia pojazdów terenowych.
To pieniądze realne i konkretne, ale stosunkowo niewielkie w porównaniu ze skalą wydatków na zakup uzbrojenia. Pojedynczy konkurs, choć znaczący dla uczestniczących w nim instytutów, nie zmienia ogólnokrajowego bilansu nakładów na naukę. Strumień wydatków obronnych rośnie, ale obok głównego nurtu finansowania nauki, a nie w jego ramach.
Jednym z przykładów takiej współpracy jest Sieć Łukasiewicz. Formalna współpraca Łukasiewicza z MON zaczęła się od listu intencyjnego podpisanego 31 lipca 2020 r. przez prezesa Sieci Piotra Dardzińskiego i ministra obrony Mariusza Błaszczaka, obejmującego 33 instytuty i ponad 4500 naukowców. Obronność jest jednym z czterech strategicznych kierunków rozwoju sieci, choć liczba instytutów zmniejszyła się od tego czasu do 22–23 wskutek konsolidacji.
Jednym z pierwszych konkretnych efektów miała być praca nad technologią tranzystorów na bazie azotku galu dla wielopasmowych radarów wojskowych pracujących w pasmach UHF, L, S, C i X.
Najbardziej aktualnym przykładem jest program budowy suwerenności amunicyjnej. W 2025 r. Łukasiewicz uruchomił dwa projekty dotyczące krajowych technologii wytwarzania nitrocelulozy i nitroguanidyny, substancji niezbędnych do produkcji prochów wielobazowych i paliw rakietowych, prowadzone przez Instytut Chemii Przemysłowej jako lidera oraz Instytut Przemysłu Organicznego. Motywacją jest ograniczenie zależności importowej. Obecnie ponad 70 proc. europejskiego zapotrzebowania na celulozę pokrywają dostawy azjatyckie.
Równolegle Łukasiewicz zawarł list intencyjny bezpośrednio ze spółkami zbrojeniowymi Mesko i Wojskowym Centralnym Biurem Konstrukcyjno-Technologicznym, obejmujący technologie produkcji rakiet i amunicji podkalibrowej oraz systemy bezzałogowe. To istotna zmiana modelu. Instytuty zawierają dziś porozumienia wprost ze spółkami Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), z pominięciem pośrednictwa MON, co skraca łańcuch decyzyjny, ale też koncentruje korzyści w wąskiej grupie instytutów, nie podnosząc kondycji sieci jako całości.
Uczelnie, PGZ i MilTech
Również Polska Grupa Zbrojeniowa zaczęła budować sieć umów z uczelniami. I to stosunkowo wcześnie.
28 kwietnia 2017 r. w siedzibie Huty Stalowa Wola (HSW) podpisano porozumienia z Politechniką Rzeszowską, Politechniką Świętokrzyską, Katolickim Uniwersytetem Lubelskim oraz Uniwersytetem Technologiczno-Humanistycznym w Radomiu, dotyczące wspólnego rozwoju technologii wojskowych oraz kształcenia specjalistów dla przemysłu obronnego.
Historia relacji PGZ z Politechniką Warszawską jest jeszcze wcześniejsza i dobrze ilustruje powtarzalny wzorzec zawieranych porozumień. Pierwsze zawarto w 2016 r. Obejmowało radiolokację, technikę rakietową i materiały wysokoenergetyczne.
Kolejny list intencyjny podpisano 8 grudnia 2023 r., rozszerzając współpracę o technologie komunikacyjne, sensory, sztuczną inteligencję, lotnictwo, kosmonautykę i technikę rakietową.
Niespełna półtora roku później, 6 marca 2025 r., podpisano jeszcze jeden list, tym razem z naciskiem na technikę rakietową, którą miało zapewnić laboratorium Hardware-in-the-Loop w Zielonce, oraz pojazdy pola walki, systemy bezzałogowe i robotyzację.
Rektor Politechniki przy podpisaniu jednego z listów intencyjnych zaznaczył, że wcześniej współpraca uczelni z MON i przemysłem nie wychodziła poza intencje, podczas gdy liczą się jedynie konkrety. Trzy kolejne listy intencyjne w ciągu dziewięciu lat, obejmujące zbliżony katalog technologii, mają w tym przypadku niejednoznaczny wydźwięk: mogą świadczyć o trwałości relacji, ale równie dobrze o tym, że poprzednie porozumienia nie przełożyły się na wystarczającą liczbę wdrożeń, by wymagały tylko kontynuacji, a nie odnawiania porozumień od podstaw.
Kontrastuje z tym WAT, którego relacja z PGZ przełożyła się na udokumentowane wdrożenia do produkcji seryjnej: karabinki MSBS Grot, zestawy przeciwlotnicze Pilica, rakiety Grom i Piorun, wyrzutnie Langusta, elementy Borsuka, Kraba i radarów nowej generacji.
W czerwcu 2026 r. WAT i PGZ zawarły kolejne porozumienie, otwierające uczelnię na współpracę ze start-upami. Na towarzyszącą podpisaniu konferencję zgłosiło się blisko 60 firm. Kilka dni wcześniej WAT przejął zarządzanie konstelacją satelitów Piast.
To jeden z niewielu przypadków, gdzie można wskazać seryjne wdrożenia efektów badań do produkcji, a nie tylko nieukończone projekty badawcze. Warto jednak zaznaczyć, że WAT ma status uczelni wojskowej nadzorowanej bezpośrednio przez MON, co odróżnia jej pozycję od uczelni cywilnych, takich jak Politechnika Lubelska (porozumienie z 18. Brygadą Zmotoryzowaną, nowy kierunek inżynierii dronów, praca nad napędem hybrydowym do Borsuka wspólnie z Politechnikami Rzeszowską i Świętokrzyską) czy Politechnika Krakowska (nowy kierunek „materiały i technologie dla obronności” od roku akademickiego 2026/2027).
Najnowszym elementem systemu jest MilTech. Program NCBR i Departamentu Innowacji MON. Nabór ogłoszono w grudniu 2025 r., z założeniem wsparcia w sumie na 400 tys. zł dla co najmniej dziesięciu beneficjentów. Podział środków: 300 tys. zł bezzwrotnego grantu i 100 tys. zł na mentoring z udziałem ekspertów z wojska i placówek badawczych. Inauguracja pierwszej edycji odbyła się 29 kwietnia 2026 r. w Warszawie. Do pilotażu zakwalifikowano 12 start-upów rozwijających rozwiązania dual-use, m.in. SigmaLabs, Vector Baltic, SUB-Situation, C2-Sense i SeaMesh. Już podczas inauguracji ogłoszono uruchomienie drugiej edycji jeszcze w 2026 r.
Konstrukcja programu, grant plus mentoring plus dostęp do poligonów wojskowych, wypełnia zidentyfikowaną wcześniej lukę w finansowaniu fazy między pomysłem a testem operacyjnym, tzw. dolinę śmierci innowacji obronnych. Jednocześnie skala pilotażu jest niewielka wobec budżetów rzędu miliardów złotych w programach Szafir czy Perun, a program działa dopiero od kilku miesięcy, więc nie ma jeszcze danych o wdrożeniach czy komercjalizacji wynikających z pierwszej edycji.
Ułamek budżetu
Zestawienie wszystkich tych strumieni z całością budżetu obronnego pokazuje skalę problemu. Nawet po zsumowaniu wszystkich opisanych programów, a także licznych porozumień, które trudno byłoby tu w komplecie wymienić, kwoty trafiające do naukowców przeznaczone na prace badawczo-rozwojowe są niewiele znaczącym ułamkiem 200-miliardowego budżetu MON.
Co więcej, korzysta z nich przy tym wąska, dobrze zidentyfikowana grupa instytucji beneficjentów – WAT, kilka politechnik z rozwiniętym zapleczem inżynierskim, kilka instytutów Łukasiewicza, ośrodki morsko-lotnicze – podczas gdy większość uniwersytetów prowadzących badania podstawowe pozostaje niemal całkowicie poza tym strumieniem. Świadczy to o tym, że Polska nadal nie ma jasnej wizji rozwoju zaplecza naukowego dla przemysłu. W tym także, a może przede wszystkim, dla przemysłu obronnego.
Dobrą ilustracją tego, że wolumen wydatków obronnych nie przekłada się dziś na wzrost potencjału naukowego, jest sposób realizacji dwóch dużych kontraktów zbrojeniowych. Przy zakupie samolotów F-35 Polska świadomie zrezygnowała z offsetu, co zwiększyło znacznie szybciej jej zdolności bojowe, ale nie buduje też krajowego zaplecza projektowego.
Podobnie było początkowo także przy kontrakcie na koreańskie czołgi K2 (pierwsza umowa wykonawcza). Błąd ten co prawda naprawiono i późniejsze umowy (druga umowa wykonawcza) przewidują montaż lub produkcję części pojazdów w kraju oraz komponent transferu technologii, jednak nie rozwiązało to w pełni opisywanego problemu. Transfer ma sens tylko wtedy, gdy po stronie odbiorcy istnieje zaplecze badawcze, inżynierskie i przemysłowe zdolne tę technologię przejąć, przetworzyć i rozwijać. O ile po stronie przemysłu da się zbudować odpowiednie kompetencje pozwalające na absorpcję takich technologii, to nadal pozostaje problem dalszego wykorzystania już zdobytej wiedzy, a to sprowadza problem z powrotem do kondycji bazowej nauki, a nie tylko do istnienia programów sektorowych.
Przy opracowaniu rakiet Grom i Piorun Polska Grupa Zbrojeniowa intensywnie współpracowała z Wojskową Akademią Techniczną
Kwoty trafiające do naukowców, przeznaczone na prace badawczo- rozwojowe, są niewiele znaczącym ułamkiem 200-miliardowego budżetu MON
Trzeci wymiar problemu dotyczy bezpośrednio kadr, choć obraz jest tu bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać. ERC Starting Grants, jeden z najbardziej prestiżowych i porównywalnych międzynarodowo mechanizmów oceny młodych badaczy, pokazuje, że liczba projektów realizowanych w polskich instytucjach wynosiła trzy w 2023 r., dwa w 2024 r., po czym wzrosła do sześciu w 2025 r. Ale równocześnie w 2024 r. ośmioro Polaków realizowało swoje granty w ośrodkach zagranicznych. Znamienna jest także inna liczba. W 2025 r. z Polski złożono zaledwie 68 wniosków wobec blisko 4 tys. napływających do ERC z całej Europy. Sukcesy ponownie koncentrują się w wąskiej grupie podmiotów: Politechnice Warszawskiej, Politechnice Wrocławskiej, dwóch instytutach PAN i jednym instytucie Łukasiewicza. To sygnał o niewielkiej i wciąż niestabilnej bazie badaczy zdolnych konkurować na najwyższym europejskim poziomie, niezależnie od jednorocznych wahań. Nie ma się co oszukiwać. To efekt warunków pracy i braku stabilności finansowania. Dziś sytuacja wygląda tak, że najzdolniejsi młodzi badacze wybierają zagraniczne afiliacje na długo przed tym, zanim pojawi się jakikolwiek grant obronny, który mógłby ich zatrzymać.
Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2026 przedstawiciel AGH wskazywał, że relatywnie niewielki krajowy rynek odbiorców technologii wojskowych bezpośrednio wpływa na skalę możliwych wdrożeń oraz modele finansowania badań i rozwoju, mimo że długofalowy charakter programów modernizacji sił zbrojnych stwarza warunki do trwałej, systemowej współpracy.
Wyrzutnie Piorun stają się polskim hitem eksportowym
Nauka dwóch prędkości
Co z tego wszystkiego wynika na dziś? Na pewno stworzone dotychczas instutucje nie są fasadowe. Nawet jeśli nie wszystko funkcjonuje idealnie, to przykładów pozytywnych działań jest całkiem sporo.
Decyzja 123/MON realnie skróciła ścieżkę testowania rozwiązań dronowych. Specustawa zmieniła tryb zamówień. MilTech trafnie adresuje lukę w finansowaniu fazy między pomysłem i jego wdrożeniem, a WAT pokazuje, że przy odpowiedniej pozycji instytucjonalnej zawierane porozumienia i prace rozwojowo-badawcze potrafią ostatecznie przekształcić się w produkty seryjne.
Problem w tym, że wszystkie te mechanizmy działają na poziomie alokacji ograniczonych środków między konkurującymi projektami obronnymi, a nie na poziomie budowy bazowej zdolności naukowej kraju.
W Polsce mamy dziś zatem wąski, dobrze zdefiniowany segment nauki zorientowanej na obronność: WAT, kilka politechnik technicznych, kilka instytutów Łukasiewicza, ośrodki morskie i lotnicze. Ten segment na intensyfikacji zbrojeń rzeczywiście korzysta, i to w sposób rosnący. Budżety programów NCBR na obronność rosną szybciej niż budżet nauki jako całości, powstają nowe kierunki studiów, nowe laboratoria, podpisywane są nowe kontrakty i porozumienia.
Druga strona tego medalu wygląda jednak znacznie mniej optymistycznie. Krajowy system nauki jako całość, czyli uniwersytety prowadzące badania podstawowe, NCN, czy liczna grupa młodych naukowców, nie tylko nie korzysta na tym wzmożeniu, ale traci względem niego dystans, mierzony spadającym udziałem GERD w PKB i odpływem laureatów prestiżowych grantów za granicę.
Te dwie prędkości tworzą znane ryzyko średnioterminowe. Dobrze finansowany, ale wąski sektor obronno-naukowy może w kolejnej dekadzie napotkać barierę kadrową i infrastrukturalną, jeśli będzie musiał czerpać z tej samej, kurczącej się bazy naukowej co reszta systemu.
Wzmożenie wydatków obronnych jest więc dla polskiej nauki jednocześnie szansą i testem na wiarygodność rządzących. Testem na to, czy państwo potrafi budować nie tylko zdolności wojskowe na dziś, ale i zdolności naukowe (technologiczne) na jutro. I robić obydwie te rzeczy równolegle, tak by żaden z tych procesów nie odbywał się kosztem drugiego. Dziś wygląda to niestety tak, że Polska buduje zdolności obronne poprzez import i selektywne prace badawczo-rozwojowe, a nie poprzez systemowe wzmacnianie bazy naukowej.