Odkrycia Marii Skłodowskiej-Curie, dwukrotnej noblistki, dały początek współczesnej nauce o promieniotwórczości i wpłynęły na rozwój medycyny, także w zakresie walki z nowotworami. Polka przełamywała jednocześnie bariery w świecie nauki zdominowanym przez mężczyzn. Walczyła o prawa dla kobiet, burząc schematy, według których działał świat z przełomu XIX i XX wieku.
Od Uniwersytetu Latającego do Nobla
– Maria jest symbolem tego, co w nas najlepsze i najpiękniejsze: odporności, pracowitości, umiejętności przełamywania barier, determinacji. No i w końcu spektakularnego sukcesu. To właśnie Maria Skłodowska-Curie ze wszystkich Polaków ma najwięcej tłumaczeń hasła w Wikipedii. Uważam, że powinniśmy tę postać wykorzystywać do promocji Polski i polskiej nauki w większym stopniu niż dotychczas – przekonuje dyrektorka placówki.
Czytaj więcej
Historia Marii Skłodowskiej to prawdziwy dramat o cenie, jaką płaci się za marzenia. Zanim świat złożył jej hołd dwoma Noblami, było zimne poddasze...
Skłodowska-Curie była symbolem pracowitości, wytrwałości, oddania nauce. Ale jej droga do sukcesu była skomplikowana. Stawiała czoła nie tylko samej naukowej materii, ale i społecznym normom, które nie dopuszczały kobiet do świata nauki. W tamtych czasach podjęcie studiów przez kobietę na ziemiach polskich było niemożliwe, Skłodowska uczestniczyła jedynie w zajęciach Uniwersytetu Latającego, tajnej organizacji, która oferowała wykłady z nauk społecznych, matematyczno-przyrodniczych, filologiczno-historycznych i z pedagogiki. Ostatecznie wyjechała na studia do Paryża, ale i tam doświadczała, co to znaczy być kobietą w środowisku akademickim. Walka była nierówna. Wyszła z niej jednak zwycięsko.
Czy dziś ten problem jest wciąż aktualny i czy noblistka stale inspiruje do podejmowania wysiłków o równe prawa dla kobiet?
– Tak, każda moja rozmowa z kobietami, które wybrały karierę naukową, to potwierdza. Oczywiście skala problemów jest zupełnie inna niż w czasach Marii, ona była ewenementem w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Robiąc tak nieprawdopodobną karierę, przebiła mur. Ale pewne bariery wciąż istnieją – mówi Barbara Gołębiowska.
– Słyszałam wielokrotnie od kobiet zajmujących się nauką, że w trudnych momentach, w chwilach zawahania, znajdowały wsparcie w historii polskiej noblistki. Jej postać, biografia, świadomość, jak wielki sukces odniosła, wszystko to dawało im wiarę, że są w stanie pokonać bariery. To nadaje dodatkowy sens także naszej pracy – dodaje.
Zainteresować nie tylko cudzoziemców
Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, którego mecenasem jest Orlen, znajduje się na warszawskim Nowym Mieście, przy ul. Freta 16. Lokalizacja jest nieprzypadkowa. To właśnie tu w 1867 r. urodziła się przyszła noblistka. W placówce znajduje się kolekcja pamiątek związanych z rodziną badaczki, jej osobiste rzeczy, korespondencja i fotografie. Są także laboratoryjne przyrządy, które Skłodowska-Curie i jej mąż Piotr wykorzystywali w Paryżu. Z tych wszystkich obiektów zbudowana jest opowieść o polskiej noblistce.
Barbara Gołębiowska, dyrektorka Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie
Miejsce to odwiedza wiele osób z całego świata. Dwie trzecie gości to turyści zagraniczni, pochodzą z ponad stu krajów świata, włącznie z egzotycznymi kierunkami takimi jak Papua-Nowa Gwinea czy kraje Ameryki Południowej, które są tu szeroko reprezentowane. – Chcielibyśmy, by zwiększyła się również liczba gości z Polski, w tym także z Warszawy. Trochę boleję nad tym, że świat tak dobrze zna Marię, a duża część Polaków nie docenia tej postaci – mówi Barbara Gołębiowska.
Placówka, opowiadając o polskiej bohaterce, stara się też popularyzować samą naukę. Dyrektorka ocenia, że nie jest to proste zadanie. Najłatwiej jest edukować dzieci, które mają w sobie naturalną ciekawość i skłonność do eksperymentowania – na wczesnym etapie rozwoju wszyscy opracowujemy własne metody naukowe, by uczyć się świata. Dorośli podchodzą do tego z większym dystansem. Jedni są przekonani, że nauka jest nie dla nich, chemia i fizyka dla części osób to zmora z czasów edukacji szkolnej. Dla innych barierą jest dezinformacja i podważanie zaufania do autorytetów. – Dlatego muzea podejmują wysiłek, by przełamywać stereotypy, pokazywać naukę w sposób rzetelny, a jednocześnie atrakcyjny, poprzez doświadczenie – podkreśla dyrektorka muzeum.
Zbyt mało miejsca na ekspozycję
Lokalizacja muzeum jest wymarzona, znajduje się ono na popularnym szlaku turystycznym. W dodatku w przestrzeni historycznej, czyli w miejscu urodzin Marii Skłodowskiej-Curie. To ogromna przewaga, ale też z drugiej strony – ograniczenie. Przestrzeń wystawiennicza jest podporządkowana możliwościom, jakie daje kamienica. Dziś nie wszystkie obiekty są wystawione dla zwiedzających, brakuje miejsca, by zaprezentować całą spuściznę.
– We współpracy z naszymi organizatorami, przede wszystkim z Miastem Stołecznym Warszawa, myślimy, jak ten problem rozwiązać. Mamy nadzieję, że w przyszłości muzeum zyska dodatkowe miejsce. Nasza nowa wystawa stała, nad którą już pracujemy, będzie większa niż obecna, zajmie wszystkie trzy piętra muzeum. Chcielibyśmy mieć do dyspozycji jeszcze jedną przestrzeń w tej samej okolicy. Te dwa miejsca powinny być obok siebie. Oczywiście to jest wyzwanie, bo mówimy o ścisłym centrum historycznym miasta, pod ochroną konserwatorską. Ale jestem dobrej myśli – mówi Barbara Gołębiowska.