Polska naukowczyni miała ze swoim mężem Piotrem dwie córki, Irène i Ève. Irène urodziła się w 1897 r., Ève była siedem lat młodsza. Siostry były do siebie zupełnie niepodobne, Irène charakterem przypominała ojca, była typem naukowca, pochłaniały ją nauki ścisłe. Matka świetnie się z nią dogadywała, miały wspólne zainteresowania, podobne podejście do pracy. Ève zasadniczo się od nich różniła. Próbowała sił jako pianistka, a karierę zrobiła jako pisarka i dziennikarka.
Matka i starsza siostra pochłonięte były wyzwaniami zawodowymi, hołdowały nauce, nie zważając na takie detale, jak strój czy błyskotki. Ève była piękną dziewczyną, podkreślała swoją urodę makijażem, nosiła modne suknie i buty na wysokich obcasach. Maria niespecjalnie akceptowała styl bycia swojej młodszej córki. Mawiała, że kobiety nie są stworzone do „chodzenia na szczudłach”. Potrafiła jej powiedzieć, że umalowana „wygląda okropnie”. „Aby się pocieszyć, przyjdę jutro rano ucałować cię w łóżku, zanim jeszcze zdążysz nałożyć na twarz te szkaradzieństwa” – usłyszała pewnego razu Ève.
Na tym różnice się nie kończyły. Maria i Irène fascynowały się naukami ścisłymi, fizyką i chemią, Ève była urodzoną humanistką. Ukończyła studia w Paryżu, uzyskując tytuł licencjata z nauk przyrodniczych i filozofii, ale grała też na fortepianie, dawała nawet koncerty. W pewnym momencie zdecydowała się przerwać karierę muzyczną i zajęła się pisaniem recenzji muzycznych, a potem filmowych i teatralnych.
Historia kołem się toczy
Gdy wybuchła I wojna światowa, Irène miała 17 lat. Naciskała na Marię, by znalazła jej zajęcie, które pozwoli jej być przydatną. Początkowo działała jako sanitariuszka, niedługo później zaczęła kierować radiologią w szpitalu w Hoogstade. Po zakończeniu wojny zaczęła pracę w Instytucie Radowym matki. Pokonywała kolejne stopnie kariery naukowej, uzyskując w 1925 r. doktorat. Rok wcześniej do Instytutu trafił Frédéric Joliot. Zarekomendował go Marii fizyk Paul Langevin, mężczyzna, z którym przed laty Maria wdała się w romans, wywołując skandal podsycany przez brukową prasę. Ona była wdową, ale Paul miał żonę i dzieci. Ostatecznie związek nie przetrwał. I oto po latach Langevin wysłał do Marii swojego najlepszego studenta. Maria oddała Joliota pod opiekę córki, co skończyło się… zaręczynami i ślubem w 1926 r.
Historia lubi się powtarzać… Irène i Frédéric przypominali małżeństwo Marii i Piotra Curie. Doskonale się rozumieli, prowadzili wspólne badania. Ich zasługi sprawiły, że nominowano ich w 1933 r. do Nagrody Nobla, wówczas jej jednak nie dostali. Na liście laureatów znaleźli się dwa lata później. Małżonkowie udowodnili, że zjawisko promieniotwórczości można wywołać w sposób sztuczny. Okazało się, że możliwe jest wytwarzanie nowych izotopów promieniotwórczych w warunkach laboratoryjnych, co otworzyło drogę m.in. do rozwoju medycyny nuklearnej, a w przyszłości miało przyczynić się do powstania przemysłu jądrowego. Werdykt jury Irène podsumowała stwierdzeniem, że jej rodzina przyzwyczajona jest do zaszczytów.
Czytaj więcej
Maria Skłodowska-Curie dawno przestała być postacią z podręcznika i muzealnej gabloty. Tyle że nie w Polsce, lecz w Korei Południowej, gdzie stała...
Irène i Frédéric zaangażowali się też w politykę, dryfując w kierunku socjalizmu. Kilkukrotnie odwiedzali Rosję, stali się orędownikami komunizmu na Zachodzie, wypierając niewygodne fakty. Irène zmarła na białaczkę w 1956 r., jej mąż odszedł dwa lata później. Ich dzieci również poświęciły się nauce, Hélène jest fizykiem jądrowym, a Pierre biochemikiem. Co ciekawe, Hélène wyszła za mąż za Michela Langevina, wnuka byłego kochanka Marii!
Wojenna reporterka podbija świat
Ève poszła zupełnie inną drogą. Była komunikatywna, znała kilka języków, była duszą towarzystwa. Odnosiła sukcesy jako dziennikarka. Amerykańskie wydawnictwo zamówiło u niej biografię matki. Autorka pominęła w niej co prawda niewygodne informacje, jak afera wynikająca z romansu z Langevinem, mimo to odbiór książki był bardzo dobry.
Dużo podróżowała, w tym również po Stanach Zjednoczonych, gdzie udała się najpierw w trasę promocyjną książki o jej matce, a następnie z odczytami na temat wojny w Europie. W pewnym momencie zaproponowano jej podróż po Afryce, Azji i Europie. Miała odwiedzić m.in. Egipt, Irak, Iran, Rosję, Birmę, Indie i Chiny i napisać reportaże z odległych krain. Podróż rozpoczęła się w 1941 r. Ève docierała do ciekawych rozmówców, w Egipcie spotkała się z Randolphem Churchillem, synem premiera Wielkiej Brytanii, w Syrii odnalazła żołnierzy generała de Gaulle’a, w Rosji rozmawiała z tamtejszymi dowódcami, a w Indiach przeprowadziła wywiad z Mahatmą Gandhim. Owocem tej podróży była książka „Podróż wśród wojowników”.
Po powrocie do Europy udała się do Londynu, gdzie służyła jako ochotniczka w kobiecym korpusie medycznym Wolnych Francuzów. Po utworzeniu NATO została doradcą sekretarza generalnego paktu, a od lat 60. XX w. czynnie angażowała się w pracę UNICEF. Wyszła za mąż za amerykańskiego dyplomatę Henry’ego Richardsona Labouisse’a, który został dyrektorem UNICEF. W 1965 r. odebrał w towarzystwie żony Pokojową Nagrodę Nobla. Ève skomentowała to w żartobliwy sposób: „W mojej rodzinie było pięć Nagród Nobla. Dwie dla matki, jedna dla ojca, jedna dla siostry i szwagra oraz jedna dla męża. Tylko mnie się nie udało...”. Zmarła w wieku 103 lat w Nowym Jorku.