19 maja, dzień po I turze wyborów prezydenckich, kilkunastu młodych aktywistów z Ostatniego Pokolenia pojawiło się w biurze sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego, żądając uwzględnienia ich postulatów dotyczących wykluczenia komunikacyjnego i umożliwienie im rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem.
W tym samym czasie działacze z Akcji Uczniowskiej, Fundacji GrowSPACE oraz Funduszu Obywatelskiego im. Henryka i Ludwiki Wujców zorganizowali pod pomnikiem Solidarności w Warszawie konferencję prasową poświęconą rekordowej frekwencji wśród młodych. „To młodzi zdecydują o wyniku drugiej tury. Kandydaci nie mogą ich ignorować (…). Kandydaci, którzy weszli do drugiej tury, nie przekroczyli razem 23 proc. poparcia wśród młodych (to dane sondażowe, oficjalne są nieco wyższe – red.). Dlatego wystosujemy do Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego oficjalne zaproszenie na spotkanie z młodzieżowymi NGOsami, by rozmawiać o postulatach, których zabrakło w kampanii” – zapowiedzieli młodzi wyborcy.
Niespodziewanie wysoka frekwencja w grupie wyborców 18–29 lat
Z sondaży publikowanych w niedzielę wieczorem wynika, że frekwencja w młodym elektoracie, 18–29 lat, wyniosła aż 72,8 proc. To była druga najliczniejsza grupa wyborców – więcej głosów oddały jedynie osoby między 50. a 59. rokiem życia. – Poszliśmy na wybory, bo chcieliśmy pokazać, że naszego głosu lekceważyć się nie powinno. Ważne dla nas kwestie edukacji, zdrowia psychicznego, pierwszej pracy, klimatu czy dostępu mieszkań prawie w ogóle nie wybrzmiały w tej kampanii – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Mrozek z Akcji Uczniowskiej. – Dlatego chcieliśmy pokazać rządzącym czerwoną kartkę – dodaje.
Czytaj więcej
Opublikowano wyniki sondażu late poll, który pokazuje wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich. W porównaniu z wcześniejszymi badaniami nie zmie...
Młodzi głosowali głównie na Sławomira Mentzena, którego w tej grupie wiekowej poparło 34,8 proc. wyborców. Drugi był Adrian Zandberg, na którego swój głos oddało 18,7 proc. młodych. Dopiero na trzecim i na czwartym miejscu znaleźli się zwycięzcy pierwszej tury, czyli Rafał Trzaskowski (13 proc.) i Karol Nawrocki (11,1 proc.).
– Myślę, że młodzi oddali swój głos na Mentzena i Zandberga, bo znaleźli kandydatów, którzy mówili ich językiem o sprawach dla nich ważnych. Przekaz był prosty, a forma atrakcyjna, krótka i nowoczesna. Obaj kandydaci to także osoby dynamiczne, trafiające do młodych ludzi na wiecach. Myślę, że te wyniki można odczytać jako osobisty sukces Mentzena i Zandberga – mówi prof. Ewa Marciniak, politolożka i szefowa CBOS. – Najlepsze kampanie skierowane do ludzi młodych robili Mentzen, Zandberg i Biejat. I to widać w wynikach głosowania wśród młodych – mówi Mrozek. I dodaje, że Mentzen na TikToku pojawił się już w 2020 r. – Jeśli ktoś zaczął go oglądać, mając 13 lat, to dziś poszedł na wybory i oddał na niego swój głos – dodaje.
Zdecydował TikTok, sprawy ukraińskie i zastój w edukacji
Ekspertka zwraca także uwagę na wpływ nastrojów antyukraińskich. Bo młodzi ludzie mogą obawiać się, że będą musieli walczyć na froncie ukraińskim. – Choć rząd wielokrotnie mówił o tym, że nie zamierza wysyłać polskich żołnierzy do Ukrainy, to jednak 48 proc. młodych czerpie wiedzę o polityce z TikToka. A tam przekaz jest inny, bardziej emocjonalny. A ponieważ nie nauczyliśmy młodych ludzi odróżniania prawdy od fake newsów, to widzimy tego skutek – wskazuje prof. Marciniak. I dodaje: – Myślę, że szanse na zmobilizowanie młodego elektoratu ma zwłaszcza Rafał Trzaskowski. Karol Nawrocki od początku bardziej przychylał się do wyborców starszych, więc nie jestem w stanie sobie wyobrazić, w jaki sposób miałby zachęcić młodych ludzi do oddania głosu na siebie. Ale grupa wyborców Mentzena i Zandberga jest bardzo liczna, więc kandydaci muszą coś wymyślić specjalnie dla nich. To np. tzw. work balance, skrócenie czasu pracy czy dobra bezpłatna edukacja – podpowiada prof. Marciniak.
Czytaj więcej
Choć Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki wchodzą do II tury, antysystemowi kandydaci zdobyli ponad 27 proc. głosów, a młodzi wyborcy odrzucają duopo...
Problem w tym, że gdy w 2023 r. Koalicja Obywatelska szła do wyborów, to jednym z postulatów była naprawa szkoły. Przez półtora roku można w niej zauważyć jedynie podwyżki dla nauczycieli w 2024 r. (rekordowo wysokie), likwidację prac domowych (co jest dyskusyjne) i odchudzenie podstawy programowej (za bardzo tego nie widać). Co prawda MEN pracuje nad dużą reformą szkolnictwa, która wejdzie w życie w 2026 r., ale znaczna część obecnych uczniów w ogóle się na nią nie załapie. Zabrakło też doraźnych działań, które by już dziś uczyniły szkołę przyjaźniejszą dla uczniów i nowocześniejszą.
– Obiecywano nam, że w szkole coś się zmieni. Tymczasem mamy wrażenie, że wszystkie prace stanęły w miejscu, a edukacja stała się zakładnikiem kampanii wyborczej. Dlatego przecież edukacja zdrowotna, ważna chociażby z uwagi na sprawy zdrowia psychicznego, wejdzie do szkół jako przedmiot fakultatywny – mówi Mrozek. – Może po tych wynikach I tury kandydaci zwrócą większą uwagę na młodych, bo już widać było podczas wieczoru wyborczego, że nasze postulaty zaczynają się pojawiać – podsumowuje.